Korespondencja z Madrytu

Po tym, jak z turniejem Mutua Madrid Open pożegnały się m.in. Jelena Rybakina, Iga Świątek czy Coco Gauff, Aryna Sabalenka wyrosła na murowaną faworytkę do triumfu. Biorąc pod uwagę wcześniejsze niespodzianki, nie można jednak było wykluczyć, że i Białorusinka w drodze do zwycięstwa zaliczy jakąś wpadkę. W czwartej rundzie przyszło jej mierzyć się z Hailey Baptiste (32. WTA).

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Koncert Aryny Sabalenki w Madrycie! Rywalka była bezradna. A potem zwrot

I od samego początku to liderka światowego rankingu dyktowała warunki na Manolo Santana Stadium. Już w drugim gemie udało jej się przełamać Amerykankę, co dało jej ważną przewagę. W kolejnych minutach Baptiste szukała swoich szans, ale poza pojedynczymi punktami nie była w stanie stworzyć większego zagrożenia wobec kapitalnie dysponowanej przeciwniczki.

Przy wyniku 5:2 Sabalenka zdobyła jeszcze jednego breaka, co poskutkowało zakończeniem pierwszej partii rezultatem 6:2. Wydawało się, że drugi set może mieć bardzo podobny przebieg, ale niespodziewanie nastąpił ogromny zwrot. Baptiste w pierwszych trzech gemach przełamała dwukrotnie i miała już wtedy znaczącą przewagę. Co prawda Białorusinka odłamała, ale dopiero przy wyniku 1:4.

Tak Sabalenka wygrała pierwszego seta

Najpierw show, a potem kryzys Aryny Sabalenki. Co za zwrot w Madrycie

Jeden break na niewiele się zdał, bo rozpędzona Amerykanka natychmiast odpowiedziała tym samym. Po kilku kolejnych minutach druga partia zakończyła się wynikiem 6:2 dla niżej notowanej tenisistki. Wszystko miało rozstrzygnąć się w decydującym secie. A on zaczął się lepiej dla Sabalenki. Szybko przełamała Baptiste i wyszła na prowadzenie 2:0. Potem jednak rywalka odpowiedziała i było 2:2.

Widać było jednak, że pierwsza rakieta świata jest poirytowana na korcie. W pewnym momencie wykrzyczała coś głośno w swoim ojczystym języku. Bardzo ważny był piąty gem. W nim Amerykanka prowadziła 40:0 i miała aż trzy break pointy. Nie wykorzystała jednak żadnego z nich, a to pozwoliło pierwszej rakiecie świata wrócić. Mimo to problemy Białorusinki wciąż były widoczne.

Szalony finisz w Madrycie! Aryna Sabalenka za burtą!

W siódmym gemie Sabalenka straciła serwis, a to dało Baptiste prowadzenie 4:3. Sensacja w ćwierćfinale Mutua Madrid Open stawała się coraz bardziej realna. W końcówce to jednak liderka światowego rankingu prezentowała się lepiej. Natychmiast odłamała, a dodatkowo wyszła na prowadzenie 5:4. Ale mimo tego rywalka nie zamierzała się poddawać. Dawała z siebie wszystko w każdej wymianie i też odpowiedziała breakiem.

Przy wspomnianym rezultacie 5:4 pierwsza rakieta świata nie wykorzystała aż pięciu piłek meczowych. To sprawiło, że na samym finiszu to znów Amerykanka uzyskała przewagą, obejmując prowadzenie 6:5. O wszystkim finalnie zadecydował tie-break. W nim — choć miała ogromne kłopoty — lepsza okazała się Baptiste, która wygrała 7:6(5). Sabalenka walczyła, ale nie dała rady.

Tym samym to niżej notowana zawodniczka awansowała dalej, a Bialorusinka pożegnała się z turniejem. Teraz Amerykankę czeka kolejne trudne zadanie. W półfinale zagra bowiem z rozpędzoną Mirrą Andriejewą (8.). Rosjanka w Madrycie pokonała… trzy Węgierki (Pam Udvardy, Dalmę Galfi, Annę Bondar) i Kanadyjkę Leylah Fernandez. Dlatego niewątpliwie będzie wymagającą rywalką dla Baptiste.