Było jasne, że Sparta jest zdecydowanym faworytem tego starcia, ale wielu kibiców miało w pamięci znakomitą postawę Unii w Toruniu, gdzie przegrała tylko 44:46. Leszczynianie mieli chrapkę, by postraszyć kolejnego giganta PGE Ekstraligi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Udało im się i to bardzo mocno. Wystarczy powiedzieć, że beniaminek przegrywał tylko czterema punktami przed biegami nominowanymi. Decydujący okazał się ten przedostatni, w którym gospodarze wygrali podwójnie i ostatecznie sięgnęli po zwycięstwo 50:40.

Rew nie owija w bawełnę. Nie wiedział, jak jechać

Liderami gości byli bezapelacyjnie Piotr Pawlicki i Nazar Parnicki. Przyzwoicie zaprezentował się również Ben Cook, natomiast całkowicie poniżej oczekiwań spisali się Grzegorz Zengota i Keynan Rew. Ten ostatni zdobył cztery punkty w sześciu startach.

— Osobiście nigdy nie byłem w karierze tak wolny, ale chłopaki z zespołu i tak poradzili sobie świetnie. Zwłaszcza że mój wynik był beznadziejny, a końcowa strata wyniosła tylko dziesięć punktów. Jestem natomiast pod wrażeniem tego, jak dobrze poradził sobie tutaj nasz zespół. U mnie niestety nic nie działało. Nie wiedziałem, gdzie jechać, jak się ścigać. Byłem po prostu bardzo wolny. Jak nie masz prędkości i pewności na motocyklu, to trudno walczyć z innymi — powiedział szczerze w rozmowie ze „Speedway Ekstraligą”.

Zobacz także: Kolejny klub zdecyduje się na transfer? Mistrz świata na celowniku!

To pierwsza tak poważna wpadka 23-latka w tym sezonie, który po rocznej przerwie w Stali Rzeszów wrócił do Leszna. Na inaugurację z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa zdobył osiem „oczek”, natomiast w Toruniu zapisał dziewięć. Jeszcze lepiej zaprezentował się przeciwko Gezet Stali Gorzów, sięgając po dziesięć punktów.

— Na torze byłem wolny. Nieważne, czy po wewnętrznej, zewnętrznej, czy gdziekolwiek. Nie ma usprawiedliwień. Coś ewidentnie nie grało, muszę to szybko naprawić, aby takie wyniki już się nie powtórzyły. Dla zespołu wyszło dobrze, choć bez Janusza Kołodzieja, z zastępstwem zawodnika, było nam zdecydowanie trudniej. Natomiast osobiście ten wynik to tragedia. Wolałbym o tym zapomnieć i nigdy nie wracać do takich rezultatów. Trzeba szybko wyciągnąć wnioski przed meczem w Grudziądzu i jechać dalej — rzekł.