To był naprawdę trzymający w napięciu mecz! Bayern Monachium odpada w półfinale Ligi Mistrzów. Po historycznym meczu w Paryżu (4:5), remis 1:1 w rewanżu w Monachium z obrońcami tytułu, Paris Saint-Germain, nie wystarczył, by zapewnić sobie awans do finału. Marzenia o trofeum i zdobyciu trzeciej potrójnej korony w historii klubu legły w gruzach!

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W przeciwieństwie do piłkarskiego święta w stolicy Francji, tym razem uwaga skupiła się nie na 22 gwiazdach na boisku, ale – ku wielkiemu rozczarowaniu monachijskich kibiców – na sędzim Joao Pinheiro. Niedoświadczony portugalski arbiter (15. występ w Lidze Mistrzów, pierwszy półfinał) ściągnął na siebie gniew monachijskich kibiców trzema kontrowersyjnymi decyzjami.

Najpierw portugalski sędzia niespodziewanie dopatrzył się pozycji spalonej u Kane’a (Nuno Mendes mógł minimalnie pozostać na spalonym) na początku meczu (23. minuta). Następnie pojawia się pierwsza poważna kontrowersja: Nuno Mendes, już z żółtą kartką, odbija piłkę wyciągniętą ręką. Bayern jest wściekły i domaga się drugiej żółtej kartki dla gwiazdy PSG. Sędzia jednak przyznaje rzut wolny dla Paryżan za rzekome zagranie ręką przez Laimera (28. minuta) – to błędna decyzja! Laimer zagrywał piłkę brzuchem i udem.

Kontrowersje wokół możliwego rzutu karnego za zagranie ręką przez Bayern Monachium

Zaledwie osiem minut później kolejna wielka kontrowersja – całe Monachium domaga się rzutu karnego! Vitinha wybija piłkę z własnego pola karnego. Joao Neves blokuje jąręką. Jednak Pinheiro i VAR pozwalają mu dalej.

Były sędzia Manuel Grafe ocenił tę sytuację dla „Bilda”. – To jest rzut karny i nie może być inaczej, ponieważ jest to celowy ruch w kierunku piłki – powiedział. IFAB (międzynarodowa organizacja decydująca o zmianach w przepisach piłki nożnej) twierdzi, że ​​jeśli piłka jest zagrana przez kolegę z drużyny i nie zmierza w kierunku bramki, nie jest to rzut karny.

Dembele wprowadza PSG do finału w Budapeszcie

Na długo przed kontrowersjami związanymi z zagraniami ręką i skandalami sędziowskimi, PSG zepsuło atmosferę, uderzając Bayern w samo serce już w 3. minucie. Kwaracchelia podał do Dembele, który potężnym strzałem umieścił piłkę pod poprzeczką – 1:0 dla PSG. W ostatnich siedmiu meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów Kwaracchelia miał udział w akcji bramkowej w każdym z nich (siedem goli i trzy asysty) – to nowy rekord rozgrywek.

W przeciwieństwie do pierwszego meczu Bayern Monachium zmagał się z niedokładnościami i prostymi błędami. Drużyna z Monachium miała duże problemy, stwarzając zagrożenie głównie dzięki indywidualnym akcjom Olise i Díaza. Nawet po przerwie Bayernowi brakowało motywacji. Neuer popisał się kilkoma kluczowymi obronami (56., 57. i 64. minuta). Kane zdołał wyrównać w doliczonym czasie gry (94. minuta), ale to nie wystarczyło, by zachować marzenia o potrójnej koronie. Obrońcy tytułu, PSG, udadzą się do Budapesztu 30 maja, aby zmierzyć się z Arsenalem w finale.