– Wszystko wskazuje na to, że powrót do sezonu podwyżek jest nieunikniony, co jest fatalną informacją, zarówno dla konsumenta, ale też dla nas, dla producentów, gdyż wyższe ceny oznaczają mniejszą sprzedaż. Nasi partnerzy i sieci detaliczne też tego nie lubią. Nie jesteśmy fanem podwyżek, na nich można tylko przegrać – powiedział w rozmowie z PAP Biznes prezes giganta branży spożywczej, firmy Maspex, Krzysztof Pawiński.
Inflacja w górę, a to dopiero początek. Prezes Maspeksu przewiduje podwyżki cen
W kwietniu 2026 r. inflacja w Polsce wyniosła 3,2 proc., wynika z danych GUS. Dane negatywnie zaskoczyły ekonomistów, ponieważ spodziewano się inflacji w zakresie od 2,8 do 3 proc. Prognozy prezesa Maspeksu mogą zwiastować jeszcze większy jej wzrost, choć pewność będziemy mieli dopiero za jakiś czas.
Zobacz wideo Mazowiecki startował do Belwederu przy inflacji rzędu 600 procent!
– Dowiemy się pod koniec czerwca, jak wygląda sytuacja. W mojej ocenie będą znowu niejednocyfrowe procentowe wzrosty kosztów, które przełożą się na ceny – powiedział Pawiński.
Wszystko zależy od tego, jak rozwinie się konflikt na Bliskim Wschodzie. Tylko szybkie jego zakończenie może sprawić, że podwyżek nie będzie lub że ich skala będzie nieco mniejsza.
– Gdybym wiedział, że następne dostawy surowców mogą być tańsze, to każdy by jakoś pasa zacisnął, żeby dotrwać. Ale nie ma takich widoków. Nikt w branży nie ma szklanej kuli, żeby sobie powiedzieć, że można przecierpieć dwa miesiące, a potem sytuacja wróci do dawnego, stabilnego stanu – powiedział.
Nie tylko polscy klienci Maspeksu odczują podwyżki
Krzysztof Pawiński zaznaczył, że wzrost cen produktów dotknie nie tylko polskiego konsumenta, ale będzie dotyczył wszystkich rynków, na których działa Grupa Maspex. – Faktor energetyczny jest demokratyczny, dotyka wszystkich i wszędzie. Nigdzie nie ma bezpiecznej przystani – powiedział.
– A nawozy to gaz. Maszyny rolnicze to olej napędowy, a jest jeszcze cały transport i logistyka. To wszystko jest utkane z energii. Do tego dochodzą jeszcze koszty opakowań, a papier i karton to bardzo energochłonna branża – powiedział.
Pawiński miał nadzieję, że po dwóch latach szalejącej inflacji i kwartalnych podwyżkach cen rynek spożywczy wszedł w okres stabilizacji pod względem cen. – Naprawdę w to wierzyłem, ale trwało to raptem 3 miesiące. Wystarczyło poczekać do lutego i pojawił się mnożnikowy efekt cen energii, który dotyka wszystkich. Firmy w branży spożywczej, takie jak nasza, nie zużywają wielkich ilości energii, ale jak już popatrzymy na ciągniony rachunek kosztu energetycznego, to jest to duże wyzwanie – powiedział prezes Maspeksu.
Wskazał, że cały pierwszy kwartał był bardzo trudny, poczynając od stycznia ze względu na wejście systemu kaucyjnego. Optymizmem powiało dopiero w marcu przed Wielkanocą. – Sprzedaż wzrosła całościowo. To był dobry miesiąc w całej branży. Wszyscy mówią, że święta, które przypadły na początek kwietnia, dały dobre odbicie – powiedział.
Krzysztof Pawiński deklaruje, że grupa Maspex chciałaby zanotować w 2026 roku wzrost sprzedaży wartościowo o 5 proc. – Najlepiej rośnie obecnie nasz segment food’owy, czyli makarony, dżemy, sosy, keczupy. W alkoholach i sokach ostatnie dwa lata były bardzo trudne, ich wolumen spadał – dodał.
Prezes poinformował również, że Grupa Maspex zakończyła pięcioletni program inwestycyjny o wartości dwóch miliardów złotych. – Trochę mi poprawiło humor, gdy usłyszałem, że tak tanio w budownictwie, jak było przez ostatnie lata, już nie będzie. Wszystko zaczyna iść w górę, a my zrobiliśmy kawał zadań inwestycyjnych w – jak się teraz okazuje – dołku inwestycyjnym – powiedział Pawiński.
Maspex: System kaucyjny bardzo drogi, koszty liczone w miliardach złotych. To nie jest tylko kwestia 50 groszy
– W części napojowej mamy zauważalny wpływ systemu kaucyjnego – jest to opłata zwrotna, ale ona podwyższa cenę. Widzimy już w obszarach objętych kaucją reakcję konsumentów w zakupach naszych produktów i te spadki sprzedaży są odczuwalne – powiedział.
– To nie jest tylko kwestia 50 groszy kaucji podnoszącej cenę produktu. To jest nowy obowiązek, który nie jest jeszcze nawykiem. Nie każdy lubi to, że trzeba być teraz bardziej uważnym i pilnować zwrotu butelek. Nie mówiąc o tym, że od strony technicznej jest jeszcze wiele wyzwań, by całość działała bezawaryjnie, jak już chcemy oddać zebrane butelki. Nauczyliśmy się dopiero co sortować, a teraz musimy zachowywać się jeszcze inaczej – dodał.
W ocenie Pawińskiego system kaucyjny jest bardzo drogi i będzie generował koszty liczone w miliardach złotych przez cały okres swojego funkcjonowania.
– Te koszty będą miały swoje inflacyjne odzwierciedlenie. System finansowany jest z dwóch źródeł. Z jednej strony to, czego konsument nie odbierze w kaucji, a drugi to nasza opłata producencka, którą musimy wnieść do systemu. Żeby wyjść na zero, firma będąca operatorem urządzeń przyjmujących opakowania, która jest non-profit, musi wyzerować swoje koszty z przychodami, a różnica uzupełniona jest przez nas, producentów w formie konkretnej stawki – wskazał.
– Producenci nie zarabiają na systemie kaucyjnym, to jest mit. Dla nas oznacza to tylko jedno – dodatkowe koszty – dodał.
Czym zajmuje się Maspex?
Maspex jest największą polską prywatną firmą w branży spożywczej oraz jedną z największych w Europie Środowo-Wschodniej. Spółka posiada w swoim portfolio prawie 70 marek, a jej produkty są obecne w ponad 70 krajach na całym świecie. Grupa działa np. na rynku soków, makaronów, nektarów i napojów w Polsce, Czechach, na Słowacji, w Rumunii oraz jest ich producentem na Węgrzech, w Bułgarii, na Litwie oraz Łotwie. Ma 18 zakładów produkcyjnych w Polsce i za granicą.
Marki grupy Maspex to m.in. Tymbark, Kubuś, Tarczyn, Caprio, Krakus, Lubella, Łowicz, Kotlin, Puchatek, Tiger, Dr.Witt, Nestea, Alcalia, a także alkoholi Żubrówka i Soplica.
W 2024 roku grupa Maspex osiągnęła 16 mld zł przychodów. Dane za 2025 rok nie zostały jeszcze opublikowane.