Wirtualna Polska opublikowała we wtorek wywiad z wiceministrem sprawiedliwości Sławomirem Pałką, który kieruje równocześnie zespołem do spraw ochrony małoletnich. Zadaniem tego zespołu jest m.in. analizowanie i inicjowanie przepisów, które sprawią, że dzieci będą lepiej chronione przed przemocą.

W ocenie wiceministra „system zapewnia wysoki poziom ochrony dzieci przed przemocą domową”. Sławomir Pałka podał, że rocznie z tego powodu ginie 10 dziewczynek i chłopców. Jednocześnie wiceminister odrzucił liczby – pochodzące od policji i prokuratury – zebrane przez zespół do spraw analizy zdarzeń, na skutek których małoletni poniósł śmierć lub doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Tym zespołem kieruje mec. Grzegorz Wrona.

Janczura: System, zamiast Kamila chronić, szukał wymówek

Zgodnie z tymi danymi w ciągu 18 miesięcy z rąk rodziców i opiekunów zginęło nawet 70 dzieci. Obydwa zespoły, powołane na mocy ustawy „Lex Kamilek”, miały się uzupełniać – zespół Wony miał wydawać rekomendacje, zespół Pałki je wdrażać.

Skala problemu – nieznana

– Od lat w przestrzeni publicznej pojawiają się różne szacunki dotyczące liczby dzieci, które zginęły w wyniku przemocy. To od około 30 przypadków rocznie do nawet około 60. Jednocześnie należy uczciwie powiedzieć, że obecnie nie istnieje system, który pozwalałby jednoznacznie określić rzeczywistą skalę problemu – mówi WP Piotr Kucharczyk z Fundacji To ja – Dziecko.

Kucharczyk dodaje: – Naszym zdaniem statystyki dotyczące śmiertelnego krzywdzenia dzieci nie są prowadzone w sposób, który pozwalałby realnie oddać pełny obraz zjawiska. Brak spójnego systemu gromadzenia danych sprawia, że problem może pozostawać niewidoczny w skali makro, co w praktyce prowadzi do jego niedoszacowania. W przypadku śmierci dzieci będących ofiarami przemocy nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na sporze o liczby. Każdy taki przypadek oznacza tragedię, której być może można było zapobiec.

Wiceminister zapewniał w rozmowie z WP: „Mamy przygotowaną ustawę dotyczącą zmiany” ustawy kamilkowej „i przygotowane postępowanie wykonawcze w sprawach rodzinnych i opiekuńczych”. Okazuje się jednak, że przez dwa lata od chwili wydania pierwszych rekomendacji nie zostały wdrożone kompleksowo żadne zmiany.

– Do dziś nie wdrożono w pełni rozwiązań umożliwiających skuteczną cyfryzację kluczowych procedur, w tym elektronicznej Niebieskiej Karty, ani systemu pozwalającego na monitorowanie losów dziecka w sposób ciągły i międzyinstytucjonalny – wskazuje Piotr Kucharczyk.

W ocenie Fundacji kolejne tragedie pokazują, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych błędów ludzkich, ale również powtarzających się luk systemowych oraz niewystarczającej współpracy pomiędzy instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo dzieci. W wielu przypadkach instytucje miały wcześniej kontakt z rodziną lub otrzymywały sygnały o możliwym zagrożeniu dziecka.

To pokazuje, że samo istnienie procedur nie jest wystarczające, jeśli system nie potrafi skutecznie reagować, wymieniać informacji i zapewniać ciągłości wiedzy o sytuacji dziecka pomiędzy instytucjami. Każda instytucja nadal często działa w oparciu o własne, odrębne systemy i ograniczony dostęp do informacji.

„Trudno o wiążące terminy”

– Prace zespołu eksperckiego przewodniczącego Wrony stanowią ważny element systemu, jednak rekomendacje zespołu nie zawsze przekładają się na realne i szybkie wdrożenia zmian w praktyce instytucjonalnej – podkreśla Kucharczyk.

– Jako fundacja kilkukrotnie zwracaliśmy się do Ministerstwa Sprawiedliwości z pytaniami dotyczącymi prac Zespołu do Spraw Ochrony Małoletnich, prowadzonych analiz, planowanych zmian systemowych, statystyk oraz postępów prac nad rozwiązaniami zwiększającymi bezpieczeństwo dzieci.

Odpowiedzi nadchodzące z ministerstwa w części przypadków były – według Fundacji -ogólne i zdawkowe, a na część pytań Fundacja do dziś nie otrzymała odpowiedzi mimo upływu wielu tygodni.

– Szczególnie niepokoi nas brak widocznych postępów prac nad systemem monitorowania losów dziecka. O konieczności stworzenia takiego rozwiązania mówiliśmy publicznie już 3 lata temu – wskazuje Piotr Kucharczyk. – Dwa lata temu zapowiedziano rozpoczęcie prac i konsultacji. Dziś ponownie słyszymy, że trwają przygotowania do ich rozpoczęcia, co w praktyce oznacza brak przejścia do etapu realnego tworzenia i wdrażania systemu.

W ocenie Fundacji system ochrony dzieci w Polsce wymaga również większego nacisku na przygotowanie osób pracujących z dziećmi i rodzinami w kryzysie – nie tylko pod względem proceduralnym, ale także kompetencji interpersonalnych, wrażliwości oraz umiejętności właściwej oceny zagrożeń.

– Nie chcemy uczestniczyć w sporze politycznym ani personalnym – zapewnia Kucharczyk. – Uważamy jednak, że opinia publiczna ma prawo wiedzieć, iż mimo kolejnych tragedii nadal nie funkcjonuje spójny system umożliwiający skuteczne monitorowanie losów dzieci zagrożonych przemocą oraz szybkie i skoordynowane reagowanie instytucji.

Fundacja podkreśla, że jako organizacja społeczna pozostaje otwarta na współpracę – również przy tworzeniu systemu ochrony, konsultacje i dzielenie się doświadczeniem wynikającym z codziennej pracy z przypadkami krzywdzenia dzieci.

– Wierzymy, że ochrona dzieci powinna pozostawać obszarem ponad podziałami politycznymi i instytucjonalnymi. Najważniejsze powinno być dziś nie samo podważanie skali problemu, lecz stworzenie rozwiązań, które pozwolą zapobiegać kolejnym tragediom – mówi Piotr Kucharczyk.

W ostatnich dniach Rzeczniczka Praw Dziecka zaproponowała zmiany, które bardziej realnie wpłyną na bezpieczeństwo dziecka. Na przykład obowiązek rozmowy pracowników socjalnych z dzieckiem, które może doświadczać przemocy. Projekt RPD został złożony w ministerstwie sprawiedliwości.

Wiceminister Sławomir Pałka mówi, że jest on poddawany analizie: – Zmiany proponowane przez RPD są punktowe. Nasz projekt jest kompleksowy i na pewno uwzględnimy w toku prac cenne uwagi partnerów.

Nie wiadomo jednak kiedy przepisy wejdą w życie. Wiceminister mówi tylko, że „trudno o wiążące terminy na tym etapie, ale podkreślam, systematycznie pracujemy nad uszczelnianiem systemu, który już teraz zapewnia dzieciom wysoki poziom ochrony”.