1 maja Zjednoczone Emiraty Arabskie wystąpiły z OPEC, nie uprzedzając wcześniej swoich partnerów o tej decyzji. Najprawdopodobniej był to efekt dwóch lat narastających napięć z Arabią Saudyjską — od konfliktów w Jemenie i Sudanie, przez osobistą rywalizację przywódców obu państw, aż po kwestie czysto finansowe.

Po zainwestowaniu 150 mld dol. (ok. 594 mld zł) w rozwój krajowych mocy wydobywczych Abu Zabi zostało zmuszone do utrzymywania części nowej infrastruktury w bezczynności z powodu limitów produkcyjnych, co kosztowało państwo dziesiątki mld dol. utraconych przychodów rocznie.

Dopóki cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, rynek nie odczuje większej zmiany. Jednak gdy zostanie ponownie otwarta, dodatkowy milion baryłek emirackiej ropy dziennie będzie w praktyce oznaczał bezpośredni uszczerbek dla rosyjskiego budżetu, który już teraz notuje deficyt trzykrotnie wyższy od rocznego planu — pisze George Wołoszyn, ekspert ds. sankcji międzynarodowych i państw WNP.

Oficjalny komunikat władz Emiratów był lakoniczny: „Nadszedł czas, by skoncentrować nasze wysiłki na tym, czego wymaga nasz interes narodowy”.

Putin może przetrwać kolejne sankcje i kolejne pakiety restrykcji. Znacznie trudniej będzie jej przetrwać rynek zalany tanią ropą z Zatoki Perskiej.

Relacje między ZEA a Arabią Saudyjską historycznie opierały się na bliskim sojuszu. Gdy w 1986 r. cena ropy Brent spadła poniżej 9 dol. za baryłkę (ok. 36 zł) z powodu nadpodaży, współpraca Rijadu i Abu Zabi pomogła kartelowi wypracować wspólną odpowiedź na kryzys. W czasie boomu surowcowego lat 2000 oba państwa równolegle zwiększały wydobycie. W latach 2006–2008 ZEA produkowały ok. 2 mln 900 tys. baryłek dziennie.

ZEA i Arabia Saudyjska przez długie lata pozostawały najbliższymi sojusznikami w ramach OPEC i zgodnie zwiększały wydobycie w czasie surowcowej prosperity pierwszej dekady XXI wieku.

Muhammad ibn Salman, książę koronny Arabii Saudyjskiej, i Muhammad ibn Zajid, prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Abu Zabi, 2 grudnia 2024 r.

Muhammad ibn Salman, książę koronny Arabii Saudyjskiej, i Muhammad ibn Zajid, prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Abu Zabi, 2 grudnia 2024 r.UAE Presidential Court /HANDOUT HANDOUT / Getty Images

Punktem zwrotnym w historii kartelu było utworzenie OPEC+ w grudniu 2016 r. Po tym, jak cena Brent ponownie spadła poniżej 28 dol. za baryłkę (ok. 111 zł), OPEC po raz pierwszy zawarł porozumienie z Rosją i dziewięcioma innymi producentami ropy. Łączne cięcia wydobycia wyniosły 1 mln 800 tys. baryłek dziennie, a limit dla ZEA ustalono na poziomie ok. 2 mln 870 tys. miliona baryłek dziennie.

Dla Abu Zabi oznaczało to stworzenie pragmatycznych ram współpracy z Moskwą: oba państwa regularnie koordynowały swoje stanowiska w ramach Wspólnego Komitetu Ministerialnego ds. Monitorowania (JMMC).

Trójkąt Arabia Saudyjska — Rosja — ZEA stał się osią całego sojuszu, podczas gdy pozostali uczestnicy pełnili raczej symboliczne role.

Poważnym testem dla OPEC+ było porozumienie z kwietnia 2020 r. Gdy negocjacje załamały się w marcu, a Arabia Saudyjska rozpoczęła wojnę cenową przeciwko Rosji, ZEA początkowo wsparły Rijad, zwiększając podaż ropy. Ceny surowca spadły poniżej 20 dol. za baryłkę (ok. 79 zł), a kontrakty terminowe WTI po raz pierwszy w historii zeszły poniżej zera.

Załamanie rynku zmusiło niedawnych partnerów do powrotu do stołu negocjacyjnego — tym razem w celu uzgodnienia bezprecedensowych cięć produkcji o niemal 10 mln baryłek dziennie w całym sojuszu. Konsensus między trzema kluczowymi graczami był warunkiem wyjścia z kryzysu. Ten precedens praktycznie przypieczętował pozycję ZEA jako nieodzownego uczestnika każdego większego porozumienia naftowego.

Krajowa Spółka Naftowa Abu Zabi (ADNOC)

Krajowa Spółka Naftowa Abu Zabi (ADNOC)GIUSEPPE CACACE / AFP / AFP

W latach 2021–2023 ADNOC zainwestował ponad 150 mld dol. (ok. 594 mld zł) w rozwój zdolności wydobywczych. Potencjał produkcyjny wzrósł z 3 mln 500 tys. do 4 mln 850 tys. baryłek dziennie, podczas gdy dzienny limit wydobycia pozostawał zamrożony na poziomie 3 mln 200 tys. baryłek.

W czerwcu 2023 r. OPEC+ podniósł bazowy poziom produkcji ZEA do 3 mln 220 tys. baryłek dziennie, uznając skalę poczynionych inwestycji, jednak ten gest tylko częściowo złagodził napięcia.

Do lutego 2026 r. Emiraty wydobywały już 3 mln 420 tys. baryłek dziennie, czyli 12 proc. całkowitej produkcji OPEC. Sytuacja, w której państwo inwestujące gigantyczne środki w infrastrukturę było zmuszane do niewykorzystywania jej pełnego potencjału, nie mogła trwać w nieskończoność.

Dlaczego Abu Zabi podjęło taką decyzję?

Różnica między możliwościami wydobywczymi a limitem produkcji to nie tylko problem księgowy.

Dla państwa, którego koszty wydobycia są niższe niż 10 dol. za baryłkę (ok. 40 zł), a punkt równowagi budżetowej wynosi ok. 50 dol. (ok. 198 zł) — niemal dwa razy mniej niż w przypadku Arabii Saudyjskiej, gdzie to ok. 90 dol. (ok. 356 zł) — oznaczało to de facto nakładanie podatku na własną infrastrukturę.

Inwestycja ADNOC-u o wartości 150 mld dol. była planowana z myślą o osiągnięciu pełnych mocy produkcyjnych do 2027 r.. Pozostanie w systemie limitów oznaczałoby w praktyce finansowanie konkurentów kosztem własnej niewykorzystanej infrastruktury. Jednocześnie Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że światowy popyt na ropę osiągnie szczyt przed 2030 rokiem.

Dla ZEA, posiadających szóste największe rezerwy ropy na świecie — 113 mld baryłek — to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Dalsze ograniczanie wydobycia oznaczałoby zwyczajnie pozostawianie ogromnych pieniędzy na stole.

Jednak same względy ekonomiczne nie tłumaczą ani momentu ogłoszenia decyzji, ani jej ostrego tonu. Drugim czynnikiem były narastające od lat napięcia polityczne.

Początkowo następca saudyjskiego tronu Mohammed ibn Salman i faktyczny przywódca ZEA oraz przyszły prezydent Mohamed ibn Zajed działali ramię w ramię — wspólnie prowadzili operacje wojskowe w Jemenie, organizowali blokadę Kataru i koordynowali działania przeciwko Iranowi. Jednak od 2019 r. ich drogi zaczęły się rozchodzić.

Saudyjski następca tronu książę Mohammed bin Salman

Saudyjski następca tronu książę Mohammed bin SalmanALI HAIDER / PAP

W grudniu 2025 r. wspierana przez ZEA Południowa Rada Przejściowa przejęła kontrolę nad terenami Jemenu znajdującymi się wcześniej pod wpływem ugrupowań związanych z Arabią Saudyjską. Po tym, jak Rijad przeprowadził naloty na konwój z emiracką bronią, ZEA wycofały swoje wojska z kraju.

Ekonomia sama w sobie nie tłumaczy ani momentu wyjścia z OPEC, ani jego tonu — ważnym czynnikiem były także wieloletnie napięcia polityczne.

Nowym polem konfliktu stał się Sudan. Podczas gdy Abu Zabi wspierało Siły Szybkiego Wsparcia, Rijad popierał regularną armię walczącą przeciwko nim. Oba kraje znalazły się po przeciwnych stronach największego kryzysu humanitarnego na świecie.

Normalizacja stosunków ZEA z Izraelem w ramach Porozumień Abrahamowych — krok, na który Arabia Saudyjska wciąż się nie zdecydowała — została odebrana w Rijadzie jako kolejny dowód na to, że Abu Zabi stopniowo wyrywa się spod saudyjskiej strefy wpływów.

Kryzys irański stał się katalizatorem już istniejącego rozłamu. Ataki rakietowe i dronowe Teheranu na infrastrukturę Emiratów nieoczekiwanie podważyły sens dalszego członkostwa ZEA w OPEC i OPEC+, gdzie Iran pozostaje pełnoprawnym uczestnikiem.

27 kwietnia doradca prezydenta ZEA Anwar Gargasz publicznie oskarżył Radę Współpracy Państw Zatoki Perskiej (GCC) — do której należą Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrajn, Katar, Kuwejt i Oman — o przyjęcie „najsłabszego stanowiska w historii”. W przeciwieństwie do partnerów z GCC, którzy ograniczyli się jedynie do deklaracji poparcia, Izrael dostarczył Emiratom systemy obrony przeciwlotniczej.

Za wszystkimi tymi sprzecznościami kryje się jednak przede wszystkim bezpośrednia rywalizacja dwóch liderów świata arabskiego. Z czasem przyszły saudyjski król zaczął postrzegać Abu Zabi jako zagrożenie dla dominacji Arabii Saudyjskiej, podczas gdy przywódca ZEA — dawniej mentor — stał się jego politycznym przeciwnikiem.

Program „Wizja 2030” Mohammeda ibn Salmana jest bezpośrednim wyzwaniem dla emirackiego modelu rozwoju. Rijad od dawna próbuje przyciągnąć siedziby międzynarodowych korporacji z Dubaju, rozwijając konkurencyjne projekty turystyczne i lotnicze oraz aspirując do roli regionalnego centrum finansowego. ZEA, które pod względem rozwoju gospodarczego wyprzedzają Arabię Saudyjską o mniej więcej dwie dekady, nie zamierzają oddawać pola.

Wyjście z OPEC i OPEC+ nie dotyczy więc wyłącznie ropy — a być może nawet nie przede wszystkim ropy. To symboliczna deklaracja politycznej niezależności.

Co może stracić OPEC?

Dopóki cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, wyjście ZEA z obu struktur nie będzie miało większego wpływu na rynek. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej do połowy marca produkcja ropy w regionie spadła o 10 mln baryłek dziennie. Wydobycie ZEA niemal się o połowę skurczyło — z 3 mln 470 tys. baryłek dziennie w lutym do 1 mln 890 tys. pod koniec marca. Eksport przez cieśninę spadł natomiast z 20 mln baryłek dziennie do niewiele ponad 2 mln.

Alternatywne trasy — takie jak saudyjski ropociąg East-West do portu Janbu nad Morzem Czerwonym czy emiracki rurociąg do Fudżajry — zrekompensowały jedynie niewielką część utraconych dostaw. Według Rystad Energy nawet w optymistycznym scenariuszu powrót do poziomu 3 mln 500 tys. baryłek dziennie zajmie czas do końca roku.

Paradoksalnie więc kryzys, który wywołał demonstracyjne wystąpienie Abu Zabi z OPEC, tymczasowo neutralizuje jego wpływ na rynek.

OPEC już wcześniej doświadczał odejść swoich członków. Indonezja dwukrotnie zawieszała członkostwo.

  • Ekwador opuścił organizację w 1992 i ponownie w 2020 r.;
  • Gabon wystąpił już w 1995 r., ale wrócił po 21 latach;
  • Katar wycofał się w 2019 r., oficjalnie tłumacząc to chęcią skoncentrowania się na sektorze gazowym, choć decyzja odzwierciedlała również napięcia z Rijadem;
  • Angola odeszła w 2024 r. po obniżeniu swojego limitu produkcji.

Żadne z tych odejść nie dotyczyło jednak trzeciego największego producenta kartelu, dysponującego potencjałem wydobycia bliskim 5 mln baryłek dziennie i odpowiadającego za ok. jedną czwartą rezerwowych mocy produkcyjnych OPEC+. Przypadek ZEA jest więc zupełnie wyjątkowy.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wśród potencjalnych kolejnych kandydatów do opuszczenia OPEC+ wymienia się Kazachstan i Irak. Kazachstan od lat przekracza swoje limity z powodu zobowiązań wobec międzynarodowych koncernów działających na polu Tengiz. Jednak tamtejsze ministerstwo energii zapewniło, że kraj nie planuje zmiany formatu uczestnictwa w OPEC+.

Wyjście ZEA może wręcz zwiększyć wpływy Kazachstanu jako dużego producenta ropy wewnątrz sojuszu. Irak — drugi największy producent OPEC z wydobyciem na poziomie 4 mln 330 tys. baryłek dziennie — również wielokrotnie przekraczał swoje limity. Bagdad szybko jednak zdementował spekulacje, informując agencję Reutera, że nie ma zamiaru opuszczać organizacji.

Pozostali członkowie OPEC albo nie są w stanie osiągnąć swoich limitów produkcji, albo są zbyt uzależnieni od wysokich cen ropy, by ryzykować wyjście z kartelu.

Arabia Saudyjska będzie próbowała utrzymać jedność za wszelką cenę. Na majowym spotkaniu OPEC+ grupa zgodziła się na kolejne zwiększenie limitów produkcji — wyraźnie po to, by sprawiać wrażenie normalnego funkcjonowania mimo napięć. Pytanie nie brzmi już, czy Rijad chce zachować sojusz, lecz czy ma jeszcze wystarczające narzędzia, by utrzymać przy sobie coraz bardziej sceptycznych partnerów.

OPEC

OPECFOTOGRIN / Shutterstock

Według bazowego scenariusza Międzynarodowej Agencji Energetycznej, po wznowieniu transportu przez cieśninę Ormuz w połowie r. podaż ma rosnąć w tempie 1–2 mln baryłek dziennie miesięcznie. Wyjście ZEA staje się nowym czynnikiem w tym procesie odbudowy rynku.

Abu Zabi szybko uspokoiło rynki, zapewniając, że zwiększanie wydobycia będzie stopniowe i dostosowane do sytuacji rynkowej. Jednak jeśli Emiraty zaczną zwiększać produkcję bez ograniczeń wynikających z limitów, według Rystad Energy mogą w ciągu 6–12 miesięcy dodać nawet milion baryłek dziennie nowej podaży. W scenariuszu normalizacji cena Brent mogłaby ustabilizować się w przedziale 85–100 dol. za baryłkę (ok. 337–396 zł).

Jeśli Arabia Saudyjska odpowie zwiększeniem produkcji w obronie własnego udziału w rynku, a Kazachstan i Irak dodatkowo rozluźnią dyscyplinę wydobycia, dolna granica tego przedziału może utrzymać się przez dłuższy czas.

Wyjście ZEA nie zniszczyło OPEC z dnia na dzień, ale zmusiło organizację do porzucenia dotychczasowego modelu „kontrolowanej niepewności” i wejścia w nową rzeczywistość, w której zasady gry dopiero będą ustalane.

Czego może spodziewać się Rosja?

Moskwa zareagowała na wyjście ZEA z OPEC i OPEC+ wyjątkowo powściągliwie — i zaskakująco szybko. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że Rosja nie została wcześniej poinformowana o decyzji, ale podkreślił, że Moskwa szanuje wybór Abu Zabi.

Wicepremier Aleksandr Nowak również określił wyjście Emiratów jako „suwerenną decyzję” i wykluczył ryzyko wojny cenowej. Dodał też, że Rosja nie zamierza opuszczać OPEC+.

Wyjście ZEA obiektywnie osłabia pozycję Arabii Saudyjskiej jako jedynego dominującego lidera kartelu, jednocześnie umacniając Rosję w roli niezastąpionego współprzewodniczącego OPEC+, już bez potencjalnej konkurencji ze strony Abu Zabi.

Co istotne, w latach 2021–2023 Emiraty z rosnącą frustracją obserwowały, jak Rosja przymyka oko na przekraczanie limitów przez Kazachstan, jednocześnie ignorując postulaty i pretensje samych ZEA.

Prezydent Rosji Władimir Putin w Moskwie, 9 maja 2026 r.

Prezydent Rosji Władimir Putin w Moskwie, 9 maja 2026 r.Contributor/Getty Images / Getty Images

Moskwa postrzega OPEC+ częściowo jako platformę dyplomatyczną, zapewniającą regularny kontakt z Rijadem w czasie, gdy większość kanałów międzynarodowego dialogu pozostaje dla Kremla zamknięta. Relacje z saudyjskim następcą tronu — mimo okresowych napięć — dają pragmatyczną podstawę współpracy, ponieważ oba kraje są zainteresowane utrzymywaniem cen ropy powyżej poziomu opłacalności swoich budżetów.

Jednocześnie od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę ZEA stały się największym centrum transportowym, logistycznym i finansowym dla rosyjskiej gospodarki. Wymiana handlowa wzrosła z 5 mld 400 mln dol. w 2021 r. (ok. 21 mld 400 mln zł) do 12 mld dol. pod koniec 2025 r. (ok. 47 mld 500 mln zł). Bezpośrednie rosyjskie inwestycje w Emiratach przekroczyły już 25 mld dol. (ok. 99 mld zł).

ZEA stały się dla Rosji wręcz niezbędne — od równoległego importu objętych sankcjami towarów i komponentów, przez tranzyt złota i diamentów, reeksport produktów naftowych, aż po rozliczenia międzynarodowe. Dubaj pozostaje jednym z niewielu globalnych centrów finansowych, gdzie rosyjskie firmy pod presją sankcji nadal mogą otwierać konta i realizować płatności.

Stopniowe zbliżenie Abu Zabi do Stanów Zjednoczonych — zainteresowanych osłabieniem OPEC — oraz do Izraela stwarza jednak dodatkowe ryzyko dla tych kanałów współpracy.

Dla Rosji wszystkie potencjalne problemy ostatecznie sprowadzają się jednak do stanu budżetu państwa. Dochody z ropy i gazu w pierwszym kwartale 2026 r. spadły o 45,4 proc. rok do r., podczas gdy deficyt budżetowy za okres styczeń–marzec osiągnął 4,58 biliona rubli, przekraczając planowaną wartość na cały rok.

Kryzys irański chwilowo odwróci trend spadkowy, a sankcje związane z limitem cenowym nie uniemożliwią Rosji uzyskiwania wojennej premii cenowej.

Po pierwsze

Dlatego, że mechanizm limitu cenowego jest słabo egzekwowany i można go omijać przy pomocy tzw. „floty cieni”. Według Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA) objęte sankcjami tankowce przewożą już ok. 68 proc. rosyjskiej ropy.

Po drugie

System dodatkowo się rozpadł po tym, jak Unia Europejska i Wielka Brytania obniżyły limit do 44 dol. za baryłkę (ok. 175 zł), podczas gdy Stany Zjednoczone utrzymały go na poziomie 60 dol. (ok. 238 zł).

Jednocześnie problemy strukturalne nigdzie nie zniknęły: rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego prognozuje utrzymywanie się deficytu budżetowego aż do 2042 r. Granica bólu dla rosyjskiego budżetu — czyli trwała cena ropy Urals poniżej 50 dol. za baryłkę (ok. 198 zł) — może ponownie stać się realnym zagrożeniem w przypadku światowej recesji lub deeskalacji na Bliskim Wschodzie.

Dlatego dla Moskwy perspektywa szybkiego zwiększenia wydobycia ropy przez ZEA po ponownym otwarciu cieśniny Ormuz jest znacznie bardziej niepokojąca niż samo formalne wyjście Emiratów z OPEC i OPEC+.

Dodatkowy milion baryłek emirackiej ropy dziennie na rynku oznacza w praktyce bezpośrednie uszczuplenie rosyjskiego budżetu, który już teraz ledwo trzyma się na powierzchni. Nowa, bardziej niezależna strategia ZEA na Bliskim Wschodzie dodaje kolejny element do geopolitycznej i geoekonomicznej układanki, od której ostatecznie będzie zależeć zdolność Rosji do finansowania wojny i utrzymania obecnego systemu władzy.