Wychodząc z hotelu, wystarczy dotrzeć do głównej ulicy, czyli Via Druento i skręcić w prawo, by zaledwie po kilku minutach spaceru dotrzeć pod stadion Juventusu Turyn. Drużyny rywalizujące w Final Four siatkarskiej Ligi Mistrzów korzystają z zakwaterowania w miejscu, które znajduje się na terenie kompleksu należącego do 36-krotnego mistrza Włoch, a także, w którym piłkarze Juventusu byli kwaterowani przed kluczowymi meczami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zresztą wchodząc do budynku, od razu trafiamy na gablotę z klubowymi gadżetami, a na ścianie sali konferencyjnej, w której odbywa się spotkanie z kapitanami i trenerami drużyn uczestniczących w Final Four, nie brakuje koszulek największych gwiazd włoskiego futbolu na czele z legendarnym Giorgio Chiellinim.
Był zafascynowany Zidanem. Później postawił na Real Madryt
Wśród zawodników i szkoleniowców nie brakuje miłośników włoskiej piłki, do czego przyznaje nam się także Michał Winiarski. Szkoleniowiec Aluronu CMC Warty Zawiercie, którego zespół po raz drugi z rzędu awansował do turnieju finałowego, przez lata znany był z tego, że kibicował Realowi Madryt. Jak sam przyznaje, teraz jego sympatie klubowe się zmieniły. Jednak przed laty to właśnie Juventus był jednym z jego ulubionych klubów.
— Jak byłem młodym chłopakiem, to moim pierwszym sportem była piłka nożna. Zawsze oglądałem Ligę Mistrzów i Juventus z Zinedinem Zidanem. Niesamowite wspomnienia. Mimo tego, że jestem kibicem drużyny Juventusu, to tak naprawdę nie mam zespołu piłkarskiego, który dziś tak mocno bym wspierał, jak wiele lat temu – przyznaje trener mistrzów Polski.
W hotelu, w którym mieszkają siatkarze można spotkać nie tylko klubowe gadżety Juventusu Turyn, ale także unikatowe piłki i korki sprzed lat.Edyta Kowalczyk/PS Onet / własne
Przez lata trener Winiarski był znany w środowisku jako fan Realu Madryt, ale teraz sytuacja się zmieniła za sprawą jednego piłkarza.
— Stało się to, odkąd Robert Lewandowski przeszedł do Barcelony. Poza tym ten mój Real skończył się na czasach Mourinho, Ronaldo i tej ekipy. Wiem, że kibicem powinno się być cały czas, ale to, co się później działo, jak oni się zachowywali, prezentowali, to już nie moja bajka — przyznaje Winiarski.
Kapitan jego drużyny Mateusz Bieniek może nie należy do miłośników włoskiej piłki, ale przyznaje, że spacer wokół stadionu Juventusu Turyn ma już za sobą.
Patio hotelu, w którym mieszkają siatkarzeŹródło: własne / Edyta Kowalczyk/PS Onet
— Po przyjeździe wybraliśmy się z Bartkiem Kwolkiem do pobliskiego sklepu, ale wyszło na to, że zamiast krótkiego spaceru zrobiła się 40-minutowa wyprawa, zanim obeszliśmy dookoła cały stadion i robi on ogromne wrażenie. Ja nie jestem jakimś wielkim fanem Juventusu, ale mam kuzyna, który jest ogromnym miłośnikiem i już pisał do mnie wiadomość, czy byłem na stadionie — śmieje się Bieniek.
Hotel J, w którym zakwaterowani są uczestnicy siatkarskiego Final Four Ligi Mistrzów, zapewnia drużynom wszystko, co potrzebne, choć halę Inalpi Arena, gdzie toczyć się będzie rywalizacja o medale, dzieli od niego aż 10 kilometrów, a w korkach nawet 40 minut drogi. Pierwsze treningi w obiekcie meczowym drużyny odbywają w piątek.
Koszulka legendarnego Chiellinego.Źródło: własne / Edyta Kowalczyk/PS Onet
— Dojazd zajmuje sporo czasu. W czwartek mieliśmy dostępną inną halę treningową, ale ze względu na to, żeby zaoszczędzić czas na dojazdy, zdecydowaliśmy się na zrobienie siłowni — mówi trener PGE Projektu Warszawa Kamil Nalepka.
Z jego drużyny to Damian Wojtaszek i Jakub Kochanowski mają dobre wspomnienia z hali w Turynie, bo to właśnie tam w 2018 r. sięgali po złoto mistrzostw świata z reprezentacją Polski. W tym gronie są także Bieniek i Bartosz Kwolek z Aluronu CMC Warty Zawiercie. Z kolei trzy lata temu w Inalpi Arena po trzecie z rzędu złoto Ligi Mistrzów sięgała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, której zdecydowanym liderem był wówczas Bartosz Bednorz. Teraz przyjmujący warszawskiej drużyny nie będzie mógł wystąpić w turnieju finałowym z powodu urazu stawu skokowego.