Glenn Close, wielokrotnie nominowana do Oscara, od lat zachwyca widzów na całym świecie swoją wszechstronnością aktorską. Chociaż nigdy nie otrzymała statuetki, jej dorobek artystyczny nie przestaje imponować. W rolach, które sięgały od dramatów po horrory, udowadniała swoje niezwykłe umiejętności, co najlepiej pokazuje kreacja w filmie „Fatalne zauroczenie”. Choć gwiazda może pochwalić się doskonałą formą, nie jest tajemnicą, że myśli już o swoim odejściu.
Glenn Close zaplanowała swój pochówek
Niedawno Glenn Close miała okazję odcisnąć swoje dłonie oraz stopy przed Chińskim Teatrem w Hollywood (TCL Chinese Theatre) w Los Angeles. Na wydarzeniu mogła liczyć na ogromne wsparcie córki, wnuka oraz ukochanego psa hawańczyka Sir Pippina of Beanfielda.
Wyznania byłej świadek Jehowy. Życie po wyjściu z „niebezpiecznej sekty”
Aktorka swoim czarującym uśmiechem rozświetliła uroczystość, zaskakując wszystkich swoją energią i optymizmem. Chociaż Glenn Close tym roku obchodziła swoje 79. urodziny, jej znakomita forma jest nie do podważenia. Okazuje się, że gwiazda nie poprzestaje na codziennych wyzwaniach i myśli o przyszłości. Na terenie swojej posiadłości wzniosła kamienny domek, mający w przyszłości stać się jej miejscem spoczynku. – Zdecydowałam, że to właśnie w tym domku spędzę ostatnie dni – podkreśliła cytowana przez Plejadę.
Glenn Close z córką i wnukiem w 2026 r. © Getty Images | 2026 Axelle/Bauer-Griffin
Czytaj też: Glenn Close wychowała się w sekcie. Przedstawiła bolesne szczegóły
Glenn Close żyła w sekcie
Glenn Close nie miała typowego dzieciństwa. Dorastała w sekcie znanej jako „Moral Re-Armament”, do której wprowadził ją jej ojciec, doktor William Taliaferro Close. Grupa prowadzona przez Franka Buchmana była ruchem religijnym dążącym do zmiany świata poprzez wewnętrzną przemianę jednostek, co oznaczało surowe zasady i kontrolę życia codziennego jej członków.
Aktorka w wieku zaledwie siedmiu lat przeniosła się z rodziną do Szwajcarii, gdzie musiała podporządkować się wielu ograniczeniom. Bliskie relacje były utrudnione, a poczucie winy i braku samodzielności stały się częścią jej codzienności.
– Wszyscy wyznawcy mówią jednym językiem, te same rzeczy i jest wiele zasad, dużo kontroli. Ze względu na to, jak zostaliśmy wychowani, wszystko, co według ciebie zrobisz dla siebie, było uważane za samolubne. Nigdy nie jeździliśmy na rodzinne wakacje – opowiadała. – Z powodu emocjonalnego spustoszenia, jakie przyniosła wieloletnia obecność w tej organizacji, ponosiłam porażki w swoich związkach i nie znalazłam stałego partnera. Bardzo mi z tego powodu przykro – mówiła w dokumencie „Wszystko, co kryję w sobie”.
W wieku 22 lat Glenn odeszła z sekty, podejmując decyzję o rozpoczęciu nowego życia w USA. Aktorka nigdy nie ukrywała jednak, że trudności w budowaniu związków były bezpośrednim rezultatem lat spędzonych w sekcie. Często mówi o tym, jak różne związki zakończyły się niepowodzeniem. Dziś gwiazda mimo wszystko cieszy się z tego, że jest sama. – Nigdy nie byłam szczególnie dobra w byciu żoną. Za to jestem cholernie dobra w byciu niezależną kobietą – przyznała cytowana przez Plejadę.
Czytaj też: „Włosy na brodzie”. Szczerze mówi o starzeniu się
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.