Naszpikowany gwiazdami mistrz Włoch i obrońca tytułu sprzed roku — z takim rywalem przyszło mierzyć się siatkarzom PGE Projektu Warszawa w półfinale tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów rozgrywanym w Turynie. Stołeczny zespół trafił na Sir Sicoma Monini Perugia, w którym „pierwsze skrzypce” gra m.in. Kamil Semeniuk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Twarda walka z europejskim gigantem
Przedstawiciel PlusLigi skazywany był na pożarcie, ale już w pierwszych akcjach pokazał, że nie zamierza ułatwiać zadania rywalom. Bez kompleksów w ataku radził sobie przede wszystkim Bartosz Gomułka, a umiejętnie grą Projektu kierował Jan Firlej. W ekipie mistrzów Włoch nie do zatrzymania był za to znany z gry w PlusLidze Wassim Ben Tara.
Do połowy seta wynik oscylował w granicach remisu, ale później włoski zespół włączył wyższy bieg i zaczął dyktować warunki gry. Przy stanie 16:13 o drugą przerwę poprosił trener Kamil Nalepka. Warszawianie starali się odgryzać rywalom, ale nie potrafili znaleźć recepty na zatrzymanie Ben Tary, który był często wykorzystywany przez Simone Giannelliego.
W końcówce włoski zespół wypracował sobie kilkupunktową przewagę, a obok Ben Tary w ataku dał o sobie także znać Ołeh Płotnicki. Inauguracyjna partia padła łupem włoskiej ekipy, która wygrała 25:19.
W drugiej partii mistrzowie Włoch szybciej wzięli sprawy w swoje ręce. Wciąż nie do zatrzymania był Ben Tara, a rywale dodatkowo zupełnie zneutralizowali środkowych ekipy z Warszawy. Przy stanie 12:9 w ataku kibiców przypomniał się Semeniuk i ekipa z Perugii kontrolowała przebieg gry. A po chwili po asie serwisowym Augustina Losera i kontrze Roberto Russo zrobiło się już 16:10.
Zryw Projektu w półfinale Ligi Mistrzów. Odrobili sześciopunktową stratę
Opiekun Projektu w końcówce sięgnął po rezerwowych, a znakomitą zmianę dał Brandon Koppers. Kanadyjski przyjmujący porwał zespół do walki i w pewnym momencie strata stopniała tylko do trzech oczek. W końcówce znów lepsi byli jednak mistrzowie Włoch, a set zakończył się po błędzie w ataku Kevina Tillie (20:25).
Trzecia partia długo nie miała większej historii. Od początku warunki dyktowali zawodnicy mistrzów Włoch, którzy szybko objęli prowadzenie 8:3. W zespole Projektu z czasem mnożyło się coraz więcej błędów. Przy stanie 16:10 wydawało się, że losy meczu są już rozstrzygnięte. Ale wtedy warszawianie postawili wszystko na jedną kartę i zaczęli odrabiać straty do rywali. A sygnał do walki dali m.in. Gomułka i Tillie.
Przewaga ekipy z Perugii stopniała w pewnym momencie do jednego oczka (18:19), a w końcówce to warszawianie wyszli na prowadzenie i mieli piłkę setową w górze. Okazji nie wykorzystał jednak Tillie. Wojnę nerwów w walce na przewagi wygrali zawodnicy z Włoch, a mecz asem serwisowym zakończył Płotnicki. W takich okolicznościach mistrzowie Włoch zameldowali się w finale.
Jej decydującego rywala wyłoni drugi półfinał, w którym Aluron CMC Warta Zawiercie zmierzy się z tureckim Ziraatem Bankasi Ankara.
PGE Projekt Warszawa — Sir Sicoma Monini Perugia 0:3 (19:25, 20:25, 24:26)