— Realizowałam ostatnio w aptece DOZ w Dąbrówce pod Poznaniem receptę od lekarza specjalisty. Biorę ten lek regularnie już od prawie dwóch lat, ale dopiero teraz zorientowałam się, jak bardzo przepłacam, wykupując go w aptece stacjonarnej. Za ostatnie opakowanie ośmiu tabletek zapłaciłam aż 158,99 zł. Zdziwiła mnie ta cena, bo zazwyczaj płaciłam dużo mniej. Dlatego po wejściu do samochodu sprawdziłam cenę w sklepie internetowym tej samej sieci aptek. Aż zaniemówiłam. Zamówiony przez internet, z odbiorem w tej samej aptece, kosztowałby mnie prawie o połowę mniej! Zamiast 159 zł mogłam zapłacić 86 zł — mówi „Faktowi” czytelniczka, która postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami w tej sprawie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Seniorzy będą dopłacać do darmowych leków? Wyciekło pismo wiceminister zdrowia, jest burza

Lek w aptece droższy prawie dwa razy od tego zamówionego przez internet

Jak podkreśla, to nie jest jednostkowy przypadek. Niedawno wykupowała receptę na szczepionkę dla dziecka — w aptece kosztowała 200 zł, natomiast zamówiona w tej samej sieci przez internet kosztowała 140 zł.

— Moim zdaniem takie olbrzymie marże na leki na receptę są zwyczajnie nieetyczne. Pomyślmy sobie, ilu jest seniorów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, a nie mają możliwości zakupienia tańszych leków przez internet. Bo nie potrafią albo nie wiedzą, że jest to możliwe. Rozumiem, że apteka musi zarabiać. Ale ceny wyższe prawie dwa razy w obrębie tego samego podmiotu? Jeszcze gdyby to były narzuty na suplementy diety czy inne produkty sprzedawane w aptece. Ale nie na leki na receptę — to skandal. Na przyszłość będę mądrzejsza. I radzę to wszystkim — zanim udacie się do apteki, sprawdźcie cenę przez internet. Można zaoszczędzić połowę — mówi oburzona kobieta.

Marże na leki są regulowane prawnie – a tylko na te refundowane

O sprawę marży narzucanych przez apteki na leki zapytaliśmy w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym. Jak się okazuje, są one regulowane przepisami ustawy, ale dotyczy to wyłącznie leków refundowanych.

„Natomiast w odniesieniu do leków pełnopłatnych (nierefundowanych) obowiązuje zasada swobody kształtowania cen przez podmioty prowadzące apteki. Oznacza to, że przepisy nie określają maksymalnej wysokości marży dla tej kategorii produktów leczniczych” — przekazała nam Olga Sierpniowska, rzeczniczka prasowa GIF.

Jak wyjaśniła, różnice cenowe pomiędzy sprzedażą stacjonarną a internetową mogą wynikać z „polityki handlowej danego przedsiębiorcy, modelu sprzedaży, kosztów operacyjnych czy stosowanych promocji”.

„Społecznie istotne zagadnienie”

— Jednocześnie należy podkreślić, że kwestie dostępności cenowej leków oraz przejrzystości zasad ich sprzedaży są społecznie istotnym zagadnieniem, szczególnie z perspektywy pacjentów starszych i przewlekle chorych. Ewentualne decyzje dotyczące wprowadzenia regulacji cenowych dla leków nierefundowanych wymagałyby jednak zmian legislacyjnych na poziomie ustawowym i pozostają poza właściwością Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego — dodała rzeczniczka prasowa GIF.

O sprawę zapytaliśmy też przedstawicieli firmy DOZ. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zadane pytania.

/2

Archiwum prywatne

Cena leku w aptece zwaliła ją z nóg.

/2

Archiwum prywatne

W sklepie internetowym tej samej apteki ten lek kosztuje prawie dwa razy mniej.