
„Odkąd ja żyję, mówi się w Polsce o suszy”
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Polska mierzy się z suszą. Na spotkaniu w ramach trasy „Jesteśmy stąd” w Mińsku Mazowieckim dziennikarka TVN24 Magda Łucyan oraz synoptyk i prezenter tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski rozmawiali z gośćmi o tym, jak brak wody wpływa na rolnictwo w naszym kraju oraz co możemy zrobić, by poprawić sytuację.
Rolnik Paweł Myziak przyznał, że na własnej skórze odczuwa skutki suszy. Co więcej, to nie pierwszy taki rok w jego życiu. – Odkąd ja żyję, mówi się w Polsce o suszy, mniejszej, większej – przyznał.
Myziak przekazał, że największym problemem jest retencja wody, a właściwie jej brak. Zauważył, że choć ostatnia zima była dość śnieżna, to woda roztopowa szybko spłynęła do rzek i popłynęła dalej. Rolnik wyjaśnił, że dawniej o retencję i lokalne zbiorniki dbały spółki wodne. Po zmianie ustrojowej w wielu miejscach ich nie ma lub nie działają wystarczająco sprawnie.
Myziak wspomniał, że rolnicy coraz częściej korzystają z precyzyjnego nawadniania. Pozwala ono zużywać mniej wody. – Rano wstajemy i wszyscy mówią „szklanka wody”. Roślina jest jak my, w cyklu życia też potrzebuje tej szklanki wody – obrazowo wytłumaczył. Dodał jednak, że jeśli nie będziemy oszczędzać wody, to nawet jeśli będziemy wykorzystywać ją mądrzej, to może jej zabraknąć.
Najważniejsza jest woda w glebie
Do problemu z wodą, choć bardziej od strony meteorologicznej, odniósł się także Tomasz Wasilewski. Wspomniał, że klimat w Polsce staje się coraz bardziej suchy, a opady, nawet jeśli się pojawiają, nie są odpowiednio magazynowane. Co można z tym zrobić?
– Czy retencja jest odpowiednia? No niestety nie. Przede wszystkim zaniedbane jest retencjonowanie wody w krajobrazie, w glebie, która jest największym magazynem wody – powiedziała Katarzyna Czupryniak, ekspertka do spraw Ochrony Ekosystemów Wodnych Fundacji WWF Polska.
Wyjaśniła, że bez odpowiedniej ilości wody w glebie ekosystemy będą słabły i zmieniały się w stronę stepujących i półpustynnych. – Kiedy woda jest w rzece, to ona jest już dla nas i dla przyrody stracona. Powinnyśmy ją zatrzymać, zanim wpłynie do rzeki – zaznaczyła.
Według ekspertki musimy zacząć myśleć o wodzie jako o zasobie strategicznym i ograniczonym ilościowo.

Jak susza wpływa na rolnictwo?
„Cicha katastrofa”
W spotkaniu uczestniczyła także aktywistka klimatyczna Dominika Lasota. Zapytana o to, co możemy zrobić, by poprawić sytuację wodną w Polsce, przekonywała, że musimy naciskać na polityków.
– My tutaj, jak siedzimy, nie mamy narzędzi, które by pozwoliły nam zmienić politykę wodną w naszym kraju. Takie narzędzia mają nasze władze – rozpoczęła swoją wypowiedź. – To, co się dzieje teraz w Polsce, to jest cicha katastrofa, której my się przyglądamy już od lat – dodała.
Zdaniem Lasoty, ministerstwa odpowiadające za rolnictwo, klimat i infrastrukturę powinny podjąć niezbędne działania na rzecz retencji wody. – To jest kwestia naszego bezpieczeństwa narodowego. (…) To, co musimy robić w tym momencie, to ratować polskie rolnictwo, ratować nas samych, nasze bezpieczeństwo żywnościowe – podsumowała aktywistka.
OGLĄDAJ: Dramatyczna susza w Dolinie Biebrzy. „Kolejny przykład tego, w jakich czasach żyjemy”
