„Nie mamy kroplówek, lekarze nam odchodzą”
Władze szpitala alarmują, że brakuje pieniędzy na podstawowe leki i materiały medyczne zagraża dalszemu funkcjonowaniu oddziałów, a sytuacja z każdym dniem staje się coraz trudniejsza. Po likwidacji oddziału ginekologicznego pojawia się groźba zamykania kolejnych oddziałów, w tym SOR-u.
Zadłużenie mławskiego szpitala wynosi obecnie 24 mln zł, z czego aż 8 mln zł wymaga natychmiastowego uregulowania. Obecny kryzys finansowy trwa już od dłuższego czasu, jednak w ostatnim okresie problemy narosły do tego stopnia, że zagrożone jest codzienne działanie szpitala.
„Dopytajmy starostę, dlaczego szpital umiera”
— Szpital w Mławie „umiera w ciszy”. Wiecie państwo ile szpital w Mławie wydaje na leki ze 128 mln kontraktu? 2 proc.! Na płace powyżej 90 proc. Płace w latach 2023-27 wzrost o 25 mln! Wzrosty wydatków na leki? 200 tys. zł! Dopytajmy pisowskiego starostę dlaczego szpital umiera? — grzmi w mediach społecznościowych Bartosz Arłukowicz, europoseł i były minister zdrowia.
W czwartek miało miejsce posiedzenie rady powiatu mławskiego. Liczni mieszkańcy Mławy zorganizowali marsz pod budynek Starostwa Powiatowego oraz brali udział w samej sesji, by wyrazić poparcie dla placówki. Do porządku obrad sesji wprowadzony został punkt o sytuacji finansowej szpitala wraz z uchwałą o udzielenie szpitalowi pożyczki. Spraw amiała swój początek dzień wcześniej.
27 maja, podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed budynkiem szpitala 27 maja Piotr Parjaszewski, który pełni funkcję dyrektora powiatowej placówki w Mławie, wyjaśnił, że zapasy kroplówek wystarczą jedynie na dwa lub trzy dni, ponieważ dostawca nie otrzymał zapłaty za wcześniejsze faktury. Dziś w sali sesyjnej starostwa w Mławie kontynuował:
— Nie mamy w tej chwili kroplówek. Kroplówek nam wystarczy na dwa, trzy dni, ponieważ nie zamawiamy, firma nie dostała od nas zapłaty za faktury, które wystawiliśmy. Lekarze już nam odchodzą — powiedział. Dodał również, że coraz więcej lekarzy rezygnuje z pracy w szpitalu. — W grudniu 2024 r. odszedł od nas dr Kaszewski, który był ordynatorem oddziału wewnętrznego i tylko dlatego, że pan doktor Andrzej Kasiak i pan doktor Marek Giełdowski zgodzili się na to, żeby ponad siły pracować w naszym szpitalu udało się utrzymać oddział internistyczny. (…) Od kilku miesięcy mówię, że szpital jest na zakręcie, nie mam leków, nie mam kroplówek, przerwane są łańcuchy dostaw — zaznaczył dyrektor.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Piotr Parjaszewski wskazał, że kolejne odejścia młodych lekarzy nie pozwalały na wykorzystywanie potencjału placówki. Dodał, że trudno jest namówić medyków na pracę w mławskim szpitalu, a zatrudnianie nowych pracowników to tytaniczna praca, niezależnie od formy umowy.
— Szpital od wielu lat był przygotowywany do tego, żeby go zlikwidować albo żeby został sprywatyzowany. Wszyscy to powtarzają. W ciągu ostatniego roku zatrudniliśmy 33 lekarzy. Wszyscy pracownicy, z którymi rozmawiam i pan starosta, wiedzą, jak trudno jest namówić lekarza, żeby przyszedł pracować u nas. To nie jest miejscowość oddalona 15-20 km od dużego ośrodka, jak Olsztyn czy Warszawa, gdzie lekarzy jest dużo — zauważył.
— Chciałbym przypomnieć, że w grudniu 2024 r., gdy objąłem stanowisko, szpital był w tragicznej sytuacji finansowej. Zadłużenie, wbrew temu, co mówił pan starosta, było w wysokości 15 mln zł, było to m.in. zobowiązanie wobec zakładu ubezpieczeń społecznych na kwotę ok. 8 mln zł.
Zamknięta ginekologia i dalsze plany cięć
W placówce już wcześniej doszło do zamknięcia oddziału ginekologicznego, a kolejne jednostki są zagrożone likwidacją. Dyrektor poinformował, że zgodnie z rekomendacją starosty, w przypadku braku rozwiązania problemów finansowych, konieczne będzie zamknięcie następnych oddziałów, w tym pediatrii oraz zakładu opieki leczniczej.
Mniejsza liczba lekarzy przekładała się na ograniczenie liczby wykonywanych zabiegów, a tym samym na spadek przychodów. Jednym z rozwiązań, które miały poprawić sytuację placówki, była rozbudowa Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Powiat pozyskał na ten cel ponad 15 mln zł z KPO, jednak — jak podkreśla dyrektor szpitala — zabrakło pieniędzy na wymagany wkład własny.
„Traktuję to jako próbę uciszenia nas”
Rada powiatu w trakcie sesji 28 maja jednogłośnie zdecydowała o udzieleniu szpitalowi pożyczki w kwocie 2,5 mln ze spłatą do roku. To jednak kropla w morzu potrzeb.
— Pan starosta dostał dzisiaj ode mnie notatkę służbową. Przecież to on do tego doprowadził. 2,5 mln, które nam dzisiaj oferuje — przy 7 mln 800 tys. zł zobowiązań wymaganych, ja traktuję jako próbę uciszenia nas. To nie pokryje w żaden sposób kosztów wobec naszych kontrahentów — powiedział dziennikarzom Piotr Parjaszewski.
Z naszych informacji wynika, że Narodowy Fundusz Zdrowia reguluje swoje zobowiązania wobec szpitala należycie. Czekamy jeszcze na oficjalne stanowisko NFZ.
Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.