Marc Pritchard, dyrektor sprzedaży i marketingu w Taylor Wimpey España — hiszpańskim oddziale brytyjskiej firmy deweloperskiej, która buduje i sprzedaje nieruchomości m.in. na Costa del Sol, mówi o zmieniającym się trendzie wśród mieszkańców wybrzeża. „Pamiętam, że od połowy do końca lat 90. Brytyjczycy stanowili niemal 80 proc. wszystkich naszych klientów. Dziś jest to 8 proc.” — wyjawia.
Wszystko zmieniło się, kiedy Wielka Brytania opuściła Unię Europejską. Brexit odebrał Brytyjczykom swobodę przemieszczania się, a przeprowadzka do Hiszpanii, która wcześniej wymagała niewielu formalności, stała się znacznie trudniejsza i droższa. Nowi przybysze muszą dziś spełniać wymogi wizowe i finansowe, a bez uzyskania prawa pobytu mogą spędzić w strefie Schengen najwyżej 90 dni w ciągu każdego okresu 180 dni.
Powstałą lukę zaczęli wypełniać inni Europejczycy, wśród których coraz mocniej zaznaczają swoją obecność Polacy. Nie przyjeżdżają już wyłącznie w poszukiwaniu pracy czy wakacyjnego wypoczynku. Kupują apartamenty, luksusowe wille i domy przy polach golfowych, często traktując je jako inwestycję, drugi dom lub bezpieczną przystań dla kapitału.
Według najnowszych danych hiszpańskiego rejestru nieruchomości Polacy stali się jedną z najszybciej rosnących grup narodowościowych na hiszpańskim rynku mieszkaniowym. Od stycznia do marca tego roku kupili w Hiszpanii 1126 nieruchomości — o 13 proc. więcej niż rok wcześniej i o 41 proc. więcej niż w 2024 r. Polacy są aktualnie ósmą co do wielkości grupą zagranicznych nabywców nieruchomości w Hiszpanii — podaje „The Times”.
Laurence’a Bergera / Shutterstock
Benalmadena, Costa del Sol, Hiszpania
Polska restauracja, piekarnia, klub golfowy
O coraz mocniej rozwijającej się społeczności Polaków na Costa del Sol świadczą licznie pojawiające się polskie miejsca. Restauracja El Polaco to jedna z wielu rozwijających się firm w okolicy. Jest też rzemieślnicza polska piekarnia, która ma również punkty w Marbelli i Krakowie, a w Fuengiroli działa również polski klub golfowy, otwarty w ubiegłym roku.
Według polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Hiszpanii mieszka około 120 tys. Polaków. Wielu z nich nie rejestruje stałego pobytu, dlatego dokładne dane nie są znane, choć liczbę Polaków na Costa del Sol szacuje się na około 20 tys.
„Kiedy się tu przeprowadziłam, zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, bo chciałam móc nawiązywać kontakt z ludźmi. Ale szczerze mówiąc, teraz częściej mówię po polsku”
— mówi w rozmowie z „The Times” Joanna Bukała z Gdańska, która pracuje w polskiej restauracji na hiszpańskim wybrzeżu.
Joanna przyznaje, że wielu Polaków postrzega hiszpańskie nieruchomości jako dobrą inwestycję. Sama kupiła tam dom trzy lata temu za 500 tys. euro. Dziś, jak twierdzi, mogłaby go sprzedać za 850 tys. euro. Polka planuje pod koniec roku zmienić pracę i zostać agentką nieruchomości. Jej zdaniem, na takie usługi jest teraz duże zapotrzebowanie.
„Polacy przyjeżdżają i kupują drogie nieruchomości. Nie szukają małych, tanich mieszkań. Kupują apartamenty za miliony”
— tłumaczy.
Jedną z osób sprzedających takie luksusowe, modernistyczne wille z rozległymi widokami na góry Sierra Blanca lub położone na obrzeżach pól golfowych jest Agnes Marciniak-Kostrzewa, polska agentka nieruchomości, która 20 lat temu założyła własną agencję Agnes Inversiones. Od 2020 r. jej zespół powiększył się z trzech do dziesięciu osób. „Mogłabym rozwijać firmę jeszcze bardziej” — mówi. „Ale nie chcę, żeby ucierpiała na tym jakość” — dodaje.
Kiedy wspomina początki działania agencji, podkreśla, że rynek „zdominowali Brytyjczycy”, a „polskich transakcji było zaledwie kilka”. Polka przyznaje, że zamożni rodacy naturalnie myślą o przeprowadzce do Hiszpanii na emeryturę. Jak dodaje, ogromny wpływ na sprzedaż miała również inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r.
„Zawieraliśmy przez telefon transakcje warte 4 mln euro na domy, których kupujący nawet wcześniej nie widzieli. To było szaleństwo. Ludzie chcieli wyprowadzić pieniądze z Polski albo mieć drugi dom na wypadek konieczności ewakuacji swoich rodzin”
— wspomina Agnes.
„Polski cud gospodarczy”
Brytyjski dziennik „The Times” opisuje rosnącą obecność Polaków na Costa del Sol jako jeden z widocznych skutków dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki. „W Warszawie wyrastają wieżowce, by pomieścić mnóstwo banków, kancelarii prawnych i międzynarodowych korporacji. Powstały nowe, wielopasmowe autostrady” — wyliczają dziennikarze.
— Ta transformacja jest niewiarygodną historią sukcesu. Polacy są z niej słusznie bardzo dumni — mówi Dan Tilles, 43-letni mieszkaniec Krakowa pochodzący z Londynu i redaktor anglojęzycznego portalu Notes from Poland.
Kiedy podróżuję po częściach południowej Europy, czuję to: Polska jest bardziej rozwiniętym krajem, nawet w tak codziennych kwestiach, jak sklepy spożywcze — wydają się bardziej zorganizowane, nowoczesne, dobrze zaopatrzone. Czuć, że Polska wyprzedziła inne kraje
— przyznaje Tilles.