
Olko o „momencie grozy” prezydenta: historia wymknęła wam się spod kontroli
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
W tej historii usłyszeliśmy, że był zamach, potem, że była próba ośmieszenia, a potem, że był spisek – przypomniała w „Kawie na ławę” w TVN24 posłanka Lewicy Dorota Olko. Komentowała opisany przez Karola Nawrockiego „moment grozy” z czasów kampanii prezydenckiej. Zdaniem posła Centrum Mirosława Suchonia ta historia to „baśnie z mchu i paproci”. Poseł PiS Marcin Horała powiedział natomiast, dlaczego w tej sprawie od razu nie zawiadomiono służb.
Media obiegły na początku tego tygodnia fragmenty wywiadu rzeki prezydenta Karola Nawrockiego. W rozmowie z profesorem Andrzejem Nowakiem opowiedział o „momencie grozy” w kampanii prezydenckiej. Po spotkaniu z wyborcami w Ząbkowicach u ówczesnego kandydata na prezydenta miało wystąpić „gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i chwilowa utrata przytomności”. W tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające.
Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu „Egzorcysta” – kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut
Sprawę wspomnianego „momentu grozy” Nawrockiego w kampanii komentowali w „Kawie na ławę” w TVN24 politycy.
Alvin Gajadhur o „momencie grozy”: teraz trudno cokolwiek wyjaśnić
Alvin Gajadhur z kancelarii prezydenta pytany był o to, czy ludzie Karola Nawrockiego chcą, by prokuratura zajęła się tą sprawą, czy jednak uznają, że mogła to być naturalna niedyspozycja ówczesnego kandydata na prezydenta.
– Pamiętamy jak brutalna była kampania prezydencka, jak atakowano kandydata na prezydenta, pana Karola Nawrockiego – mówił Gajadhur.
Jego zdaniem „teraz to już trudno cokolwiek wyjaśnić po takim czasie”. – Wtedy druga strona tylko czekała na to, żeby pan prezydent trafił na SOR, żeby były kolejne ataki – ocenił.
– Czy ktoś próbował otruć prezydenta? – dopytywał prowadzący program Konrad Piasecki. – Ja tego nie wiem – odparł prezydencki minister.

Czy prezydent został otruty? Gajadhur: ja tego nie wiem
Źródło: TVN24
Dorota Olko: historia wymknęła wam się spod kontroli
Dorota Olko, posłanka Lewicy, w sprawie „momentu grozy” Nawrockiego zwróciła się do Gajadhura. – Powiedzcie szczerze, wymknęła wam się spod kontroli ta historia – powiedziała.
– W tej historii usłyszeliśmy, że był zamach, potem, że była próba ośmieszenia, a potem, że był spisek. To jest nieodpowiedzialne i niebezpieczne – oceniła.
Zdaniem posłanki w tej sprawie są „dwie rzeczy bardzo niepokojące”. – Jeżeli takie rzeczy się dzieją, (…) to trzeba to zgłosić do prokuratury – mówiła.
– Jeśli się tego nie robi, a potem opowiada, że to był zamach, następnie z tego wycofuje, to prowadzi to do tego, że ludzie niepoważnie traktują tego rodzaju historie – oceniła Olko.
Posłanka skomentowała też słowa Mateusza Morawieckiego. Były premier, komentując incydent z kampanii, mówił, że dla niego „jest rzeczą jasną, że ten obóz (rządzący) może się posunąć do różnych rzeczy, również do ostateczności”.
– On (Morawiecki) opowiada takie rzeczy, które świadczą o tym, że widzi politykę jako walkę na śmierć i życie – oceniła. – To, że Prawo i Sprawiedliwość tak patrzy na politykę, to jest bardzo niebezpieczna rzecz – dodała.
Dlaczego nie zawiadomiono służb? Marcin Horała: trzeba było wygrać wybory
– Myślę, że prokuratura mogłaby przeprowadzić postępowanie przygotowawcze, w którym by oceniła, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa – skomentował poseł PiS Marcin Horała.

Sprawa rzekomego otrucia prezydenta Karola Nawrockiego. Materiał Jakuba Sobieniowskiego dla „Faktów” TVN
Źródło: TVN24
Jego zdaniem prokuratura mogłaby „przesłuchać kilku świadków i ocenić, czy jest szansa w ogóle jakakolwiek, żeby zebrać jakiś dowód materialny, który pozwoliłby tę sprawę wyjaśnić”. – Po takim czasie prawdopodobnie nie – przyznał.
– A czemu wtedy nie było wezwanej prokuratury albo karetki? Odpowiadam – ponieważ wtedy trzeba było wygrać wybory – powiedział Horała. – Jeżeli rządowi zależało na tym, żeby w kampanii odwrócić uwagę od naszego programu, od oceny rządu, jak rządzi i tak dalej, żeby przez tydzień w kampanii się mówiło o być może prawdopodobnym otruciu, to nie można było w tę grę grać – dodał.

Horała: prokuratura mogłaby przeprowadzić postępowanie przygotowawcze
Źródło: TVN24
„Moment grozy” Karola Nawrockiego. Maciej Wróbel: śledczy powinni od razu mieć informacje
Zdaniem wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Macieja Wróbla (KO), w sytuacji opisanej przez Nawrockiego „naturalnym jest, że jak coś się takiego dzieje i są podejrzenia od razu, to śledczy powinni tę informację mieć natychmiast, a nie po wielu miesiącach”.
Wróbel ocenił, że ta sytuacja „jest dzisiaj trudna do rzetelnego wyjaśnienia”. – Nie wiadomo, czy pan prezydent się źle czuł, czy zażywał jakieś leki w tym czasie, czy przedawkował snusa – skomentował wiceminister kultury.

Wróbel: śledczy natychmiast powinni mieć informacje, a nie po wielu miesiącach
Źródło: TVN24
Mirosław Suchoń: to bajka na użytek elektoratu
– Myślę, że każdy poważny człowiek, który przeszedłby tego rodzaju zamach, z pewnością na drugi dzień udałby się do lekarza, przeszedł pełne badania od neurologa do proktologa – skomentował Mirosław Suchoń, poseł Centrum.
– Ale zakładam, że to jest raczej bajka na użytek elektoratu – ocenił. Jego zdaniem, tłumaczenia posłów PiS i ludzi prezydenta służą temu, żeby „zamydlić” sprawę.
W ocenie Suchonia „moment grozy” Nawrockiego to „raczej baśnie z mchu i paproci”. – Im szybciej z tego się wycofacie, tym lepiej dla bezpieczeństwa państwa i dla poważnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce – skomentował, zwracając się do Gajadhura i Horały.

Suchoń o incydencie z Nawrockim: bajka na użytek elektoratu
Źródło: TVN24
Anna Bryłka: incydent z Nawrockim wygląda jak akcja promocyjna
– Na pierwszy rzut oka to wygląda jak akcja promocyjna książki – skomentowała europosłanka Konfederacji Anna Bryłka.
– Natomiast jeżeli prezydent naprawdę podejrzewa, że był otruty, to trzeba do sprawy podejść poważnie i sprawę sprawdzić – powiedziała.
Bryłka mówiła też, że „każdy, kto prowadzi kampanię wyborczą, zdaje sobie sprawę, że czasami dochodzi do pewnego rodzaju niedyspozycyjności ciała”. – Zwłaszcza kiedy prowadzi się tak intensywną kampanię wyborczą, kampanię prezydencką – oceniła.

Bryłka: na pierwszy rzut oka to wygląda jak akcja promocyjna
Źródło: TVN24
OGLĄDAJ: Suchoń: to nie przypadek, że przed szczytem w Ankarze docierają niepokojące informacje
