Jim Cannon to lekarz onkolog z amerykańskiego stanu Wirginia. Pięć lat temu zauważył, że jego pacjenci byli coraz młodsi, a ich nowotwory były coraz bardziej agresywne. U trzech osób pod koniec trzeciej dekady życia zdiagnozował zaawansowanego raka jelita grubego. Jeszcze bardziej zdziwiło go to, że wszyscy troje uprawiali sporty wytrzymałościowe i długodystansowe. — W ciągu sześciu miesięcy miałem przed sobą trzech ekstremalnych sportowców po trzydziestce, którzy cierpieli na zaawansowanego, nieuleczalnego raka jelita grubego. Choroba zdążyła już dać przerzuty — opowiada Cannon. Wszyscy trzej pacjenci zmarli
Cannon podejrzewał, że ten schemat nie jest przypadkowy. Przebadał kolejnych stu biegaczy długodystansowych w wieku od 35 do 50 lat. U 39 z nich wykrył złośliwe guzy w jelicie, będące stanem przedrakowym. W 15 przypadkach rak był już zaawansowany — znacznie więcej niż należałoby się spodziewać (1,2 proc.). U prawie 17 proc. wszystkich przebadanych istniało ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. To był alarmujący wynik.
Badania Cannona, które dopiero się rozpoczynają, rodzą ogólne pytania nurtujące środowisko medyczne: dlaczego tak wielu młodych, wysportowanych dorosłych choruje na raka jelita i odbytnicy oraz umiera na niego? I dlaczego to właśnie u tych pacjentów rozwija się najbardziej agresywna postać choroby? Wszyscy byli młodsi niż 45 lat — wieku, w którym zwykle zaleca się pierwsze badania przesiewowe.
— Największy wzrost widzimy u osób po dwudziestce i trzydziestce — tłumaczy Kimmie Ng, szefowa Dana-Farber Center for Young-Onset Colorectal Cancer. — Są młodzi, zdrowi, nie mają chorób współistniejących, mają dobrą opiekę — a mimo to nie żyją dłużej.
W styczniu 2025 r. „Business Insider” opisywał, jak nauka tłumaczy fakt, że nawet osoby odżywiające się zdrowo mogą zachorować na raka jelita. Wśród możliwych przyczyn wymieniano m.in. mikroplastik i antybiotyki. Zazwyczaj wskazuje się na dietę bogatą w cukier. Wspomniano też o innych aspektach współczesności, na przykład o wpatrywaniu się nocą w błękitne światło telefonu, co zaburza naturalny rytm dobowy. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „To opóźnienie czasowe jest ogromnym problemem”
Onkolodzy uważają, że wszystkie te czynniki mogą odgrywać rolę. Ale to nie wszystko. Coraz więcej przypadków wczesnego raka, takich jak te zdiagnozowane przez Cannona, pozwala lepiej zrozumieć chorobę — i szukać sposobów, jak się przed nią skutecznie chronić.
Naukowcy próbują ustalić, w jaki sposób różne czynniki środowiskowe wpływają na nasz organizm na różnych etapach rozwoju. Aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego młodzi ludzie chorują na raka, badacze coraz częściej analizują pierwszy rok życia — od narodzin po pierwsze miesiące.
Niektóre badania sugerują, że podatność na raka jelita grubego kształtuje się już we wczesnym dzieciństwie. Pierwsze miesiące i lata życia mogą okazać się kluczowe dla przyszłych działań profilaktycznych.Biolog molekularny Ludmil Alexandrov odkrył niedawno na Uniwersytecie w San Diego, że połowa pacjentów poniżej 40. roku życia z rakiem jelita ma charakterystyczny wzór mutacji, który najprawdopodobniej pochodzi od kolibaktyny. To toksyna wytwarzana przez określony szczep bakterii E. coli.
Tym, co zszokowało naukowców, był moment pojawienia się uszkodzenia. Zazwyczaj uszkodzenia DNA powstają dopiero w dorosłym organizmie. Palenie papierosów, grillowane mięso, praca w kopalni czy kontakt z azbestem — te znane czynniki ryzyka zwykle działają dopiero wtedy, gdy nasze DNA z wiekiem słabnie i staje się niestabilne.
Czy infekcje z dzieciństwa mogą wywoływać raka?
Jak jednak Alexandrov donosił w kwietniu na łamach „Nature”, infekcja może pojawić się już zanim dziecko skończy dziewięć miesięcy. Według jego wstępnych badań nawet kilkumiesięczne niemowlęta mogą doznać mutacji DNA. Z takim uszkodzeniem są narażone na rozwój raka już w ciągu kilku następnych dekad.
— Nie w wieku 30 lat, lecz już jako roczne dziecko jesteś narażony po raz pierwszy — wyjaśnia Alexandrov. — To oznacza, że pod względem rozwoju raka jesteś dwadzieścia-trzydzieści lat „przed czasem”. Mało kto pamięta, co spotkało go w wieku sześciu miesięcy, będąc już dorosłym — dodaje. — Ten czasowy dystans jest szczególnie problematyczny — mówi.
Jeśli większe badania potwierdzą wyniki Alexandrova, tajemnica wczesnych zachorowań na raka jelita grubego może być bliska rozwiązania. Wzrost liczby przypadków można by wtedy częściowo wyjaśnić wydarzeniami z pierwszych miesięcy życia. Wczesna dorosłość byłaby tylko momentem, w którym długi okres inkubacji kończy się wybuchem choroby.
Jeśli infekcje wywołane przez kolibaktynę są ważnym, wczesnym czynnikiem ryzyka, to właśnie tam powinna skupiać się najbardziej obiecująca strategia zapobiegania uszkodzeniom DNA spowodowanym mutacjami. W kolejnym pokoleniu profilaktyki raka możemy więc spodziewać się działań ukierunkowanych na odbudowę mikrobiomu. Plany żywieniowe mogłyby wspierać rozwijający się układ odpornościowy niemowlęcia. Alexandrov wyobraża sobie, że specjalne probiotyki dla niemowląt mogłyby neutralizować bakterie wytwarzające kolibaktynę.
— Gdybyśmy monitorowali mutacje i zauważyli, że nie występują u dzieci przyjmujących probiotyki, mogłoby to oznaczać, że udało się wyeliminować przyczynę choroby — mówi Alexandrov.
Kimmie Ng podkreśla, że wyniki Alexandrova „zwracają uwagę na rolę mikrobiomu w tej chorobie”. Zwiększone spożycie wysoko przetworzonej żywności i mniejsza ilość błonnika w diecie niemowląt mogą znacznie sprzyjać infekcjom wywołanym przez kolibaktynę.
Nawet jeśli badania sugerują, że u niemowląt przybywa infekcji kolibaktyną, obecne dane nie wystarczają jeszcze, by mieć co do tego pewność. Potrzebne są kolejne badania, by udowodnić, że wzrost zachorowań wiąże się z rozwojem raka jelita.
Wzrost infekcji nie jest jednak wyłącznie skutkiem diety (TUTAJ przeczytasz o tym, jaka dieta „sprzyja” powstawaniu raka jelita grubego). Naukowcy badają również różne sposoby przychodzenia dzieci na świat. Pierwsze chwile życia to także ważny trening dla jelit — dziecko styka się z bogatym światem bakterii, grzybów i wirusów.Narodziny kształtują mikrobiom
Dzieci urodzone siłami natury przechodzą przez kanał rodny, nabywając przy tym ważne mikroby od matki — pomagające trenować układ odpornościowy. Dzieci urodzone przez cesarskie cięcie zaczynają życie z inną florą bakteryjną. Coraz wyraźniej widać, że ten rozdźwięk ma konsekwencje.
— Istnieją mocne dowody na to, że zaburzenia w mikrobiomie mają długofalowy wpływ na ryzyko chorób — mówi Maria Gloria Domínguez-Bello, profesor Uniwersytetu Rutgers w New Jersey. Była jedną z pierwszych osób, które szukały powiązań między mikrobiomem niemowląt a ryzykiem zachorowania w dorosłości — m.in. na zespół jelita drażliwego, wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy raka jelita grubego.
Domínguez-Bello przypuszcza, że obecnie powszechne zmiany metody porodu i żywienia prowadzą do subtelnych, ale istotnych zaburzeń mikrobiomu.
W 2016 r. opublikowała przełomowe badanie nad tzw. vaginal seeding — kolonizacją bakteriami z pochwy. Dzieci urodzone przez cesarskie cięcie były nacierane bakteriami pobranymi z dróg rodnych matki. Na efekty tej metody trzeba będzie poczekać jeszcze wiele lat. Jest jednak nadzieja, że już minimalny taki zabieg wzmocni mikrobiom dziecka od pierwszego dnia życia.
Znaczenie karmienia piersiąKolejnym ważnym czynnikiem jest karmienie piersią. Między innymi podczas karmienia piersią niemowlęta wcześnie przejmują ochronne mikroby. Mleko matki zawiera wielocukry — oligosacharydy mleka ludzkiego. Służą one bakteriom jelitowym dziecka jako pokarm i wspierają rozwój jego układu odpornościowego. Mleko przekazuje też ślady tego, co przyjęła matka i na co była narażona.
Różne zakrojone na szeroką skalę badania wykazały, że flora jelitowa dzieci karmionych butelką różni się od tej obecnej u dzieci karmionych piersią. Choć wiele pytań nadal pozostaje otwartych, te badania już wpłynęły na rynek produktów dla niemowląt.
Start-upy biotechnologiczne produkują zamienniki mleka matki, zawierające syntetyczne wersje wielocukrów mleka ludzkiego. Wczesne badania kliniczne pokazują, że produkty te sprawiają, iż flora jelitowa niemowląt zbliża się do tej z mleka matki — ale czy to przynosi długoterminowe skutki, jeszcze nie wiadomo. Niemniej te preparaty należą do najszybciej rozwijających się segmentów rynku żywności dla niemowląt.
Wpływ cukru na raka jelita grubegoNadmierne spożycie cukru jest główną przyczyną uszkodzeń naszego mikrobiomu. Zespół Ng odkrył, że dieta bogata w cukier — zwłaszcza napoje słodzone, takie jak lemoniada, soki owocowe i napoje dla sportowców — wiąże się z wyższym ryzykiem wczesnego raka jelita. Jak tłumaczy Ng, także produkty podwyższające poziom insuliny lub glukozy — idą w parze z większym ryzykiem raka jelita grubego.
Na jeszcze coś zwróciła uwagę Andrea Cercek z Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Jorku: wśród jej najmłodszych pacjentów z rakiem w IV stadium wyróżniało się spożycie cukru. — Widzieliśmy drobne różnice w czynnikach ryzyka — głównie w rodzajach cukru — mówi Cercek. Jej spostrzeżenia potwierdzają wcześniejsze badania, które wykazały, że fruktoza może nasilać wzrost polipów u zwierząt laboratoryjnych.
Nie oznacza to, że cukier „powoduje” raka. Jednak dzisiejsze ekstremalnie wysokie spożycie cukru może przyspieszać rozwój choroby u osób, które już na wczesnym etapie życia miały podwyższone ryzyko. W ten sposób z diety znikają błonnik i inne składniki, które dawniej łagodziły wpływ cukru na organizm, stabilizowały poziom cukru we krwi i wspomagały trawienie.Cukier bywa przyjemny, bo daje szybki zastrzyk energii, ale na dłuższą metę potrzebujemy błonnika, który spowalnia ten proces i poprawia zdrowie jelit. Szczególnie ważna jest tu odporna skrobia zawarta w fasoli, soczewicy i owsie. To rodzaj błonnika, który fermentuje w okrężnicy, prowadząc do powstania krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych działających przeciwzapalnie. Błonnik jako ochrona
Stephen O’Keefe, profesor medycyny, który badał społeczności rdzennych mieszkańców Alaski z wysoką zachorowalnością na raka jelita grubego, ostatnio wykazał, że dodanie odpornej skrobi do diety już po czterech tygodniach daje mierzalne efekty. — Ten suplement diety tłumił markery nowotworowe — mówi, prezentując swoje badania kolegom podczas konferencji Digestive Disease Week w San Diego, poświęconej chorobom przewodu pokarmowego.
— Dieta bogata w błonnik prowadzi do powstawania metabolitów obniżających ryzyko raka jelita grubego — podkreśla. — Z kolei dieta o wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych prowadzi do powstawania produktów o działaniu prozapalnym i rakotwórczym — mówi.
Zauważył to już wcześniej. Kiedy przez dwa tygodnie podawał mieszkającym na wsi mieszkańcom RPA, którzy jedli dużo fasoli, typowe amerykańskie jedzenie — hamburgery i placki ziemniaczane — ich mikrobiom bardzo szybko uległ negatywnym zmianom.
O’Keefe uważa, że zwiększone spożycie błonnika może zrównoważyć inne ryzyka dietetyczne, a nawet lepiej chronić mikrobiom.
Nie tylko dietaNaukowcy nie skupiają się jednak wyłącznie na diecie — badają też inne czynniki środowiskowe, które mogą zwiększać ryzyko raka jelita grubego. Sztuczne światło w nocy — szczególnie z telefonów — zakłóca rytm dobowy, który reguluje naprawę DNA. Długotrwałe siedzenie ogranicza perystaltykę jelit, sprzyjając stanom zapalnym. Zanieczyszczenie powietrza może prowadzić do zapalenia błony śluzowej jelita i przenosić rakotwórcze cząsteczki do przewodu pokarmowego.
Żaden z tych czynników sam w sobie nie stanowi jeszcze „przyczyny”. Jednak w połączeniu z określoną dietą i sposobem trawienia mogą zakłócać funkcjonowanie genów. Z czasem takie zmiany mogą prowadzić do choroby.
To właśnie jest głównym tematem badań Heinza-Josefa Lenza z Centrum Onkologicznego Uniwersytetu Południowej Kalifornii. Jako gastroenterologa zaniepokoił go wzrost zachorowań na raka jelita grubego wśród młodych Latynosów uczących się w liceum lub na studiach. Wielu z nich było aktywnych fizycznie i zdrowych, bez klasycznych czynników ryzyka. Lenz wskazuje, że nie można tej tendencji przypisać określonej genetyce.
Młodzi sportowcy z rakiem jelita grubego
— Ale jeśli nie genetyka, to co? Być może chodzi o epigenetykę — tłumaczy. — Czyli o to, co jesz, co pijesz i jak zachowywali się twoi rodzice. Są przesłanki, że młodzi latynoscy sportowcy z rakiem jelita grubego cierpią z powodu zmian w diecie i dziedzicznych przekształceń przekazywanych przez pokolenia — dodaje.
Możliwe, że 15-latek z Los Angeles, który codziennie wypija tylko jeden napój sportowy, może przez to przyspieszyć wzrost guza w jelicie — podczas gdy dla kogoś o innym pochodzeniu to nie ma większego znaczenia. Choć Lenz odkrył ciekawe zależności w szlakach metabolicznych fruktozy, które u młodych pacjentów z rakiem są zaburzone, zachowuje ostrożność. Do dziś nie udało się jednoznacznie określić jednej przyczyny raka.
— Wyniki badań powinniśmy mieć za rok lub dwa — mówi. Lenz liczy, że w przyszłości będzie można lepiej dopasować leczenie do genetyki i potrzeb pacjentów — tak, by było skuteczniejsze.
Rytm dobowy człowieka to kolejny obiecujący obszar badań. Lenz współpracował niedawno ze Steve’em Kayem, jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie zegara biologicznego. Razem sprawdzali, jak manipulacja zegarem biologicznym wpływa na leczenie raka.
— Odkryliśmy, że niektóre białka zegara biologicznego, które badamy od lat, napędzają raka — napisał Kay w komunikacie prasowym. — Następnie przeprowadziliśmy szereg eksperymentów, których wyniki nas zaskoczyły. Leki opracowane w moim laboratorium do wpływania na zegar biologiczny okazały się zdolne do niszczenia komórek raka jelita grubego — dodał.
Dla onkologii wzrost zachorowań na raka u młodych ludzi to nie tylko wyzwanie naukowe. Młodzi pacjenci są często zdezorientowani i zawstydzeni, bo wierzą, że rak wynika z ich stylu życia. Cannon mówi, że ten mit tylko pogłębia ich cierpienie. — Powszechna opinia bardziej wiąże raka z zachowaniem niż onkologia — mówi. — Moim zdaniem tego nie da się do końca kontrolować — dodaje.
Wszyscy zapytani naukowcy podkreślają, że na podstawie najnowszych wyników badań nie można jeszcze stworzyć gotowego poradnika, jak żyć. Popierają jednak pewne zmiany stylu życia: więcej błonnika, mniej cukru, więcej ruchu i lepszy sen.
Jeśli chodzi o ekstremalnych sportowców badanych przez Cannona, jego własna hipoteza brzmi, że stres związany z intensywnymi treningami wytrzymałościowymi prowadzi do niedotlenienia tkanek jelita. To mogłoby wywoływać mutacje sprzyjające rozwojowi raka. Na razie jednak to tylko jedna z teorii. — Teorii zawsze jest wiele — mówi.
— Nie przeceniałbym roli stylu życia. Na końcu i tak duże znaczenie ma przypadek — podsumowuje Cannon.
Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.