
Ustawa o statusie osoby najbliższej. Oczekiwanie na decyzję prezydenta Nawrockiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka/PAP
Kilka milionów Polaków czeka na decyzję Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o statusie osoby najbliższej w związku. Były rozmowy ostatniej szansy i kompromisowe wersje ustawy. Dezaprobatę dla tych przepisów prezydent wyrażał już wcześniej, czy zanosi się zatem na weto? Materiał magazynu „Polska i Świat”.
Prezydent Karol Nawrocki ma już bardzo niewiele czasu na decyzję w sprawie ustawy o statusie osoby najbliższej. Termin mija w piątek, ale prezydent lubi zwlekać do ostatniego możliwego terminu.
Robert Kropiwnicki z Koalicji Obywatelskiej uważa, że obóz prezydencki „nie znajdzie dobrego powodu, aby tę ustawę zawetować, bo ona jest absolutnie czysta”, ale w polityce jakiś powód zawsze się znajdzie. Rozmawiając z posłami Prawa i Sprawiedliwości można przypuszczać, jakie te powody będą.
Oglądaj najnowsze wydania programu „Polska i Świat” >>>
Spór o ustawę o statusie osoby najbliższej
Prawicy nie podoba się wizja wspólnego rozliczania osób, które miałyby status najbliższych, bo zdaniem PiS-u ucierpi na tym budżet państwa. – Różnego rodzaju przywileje są dla małżeństw. Nie można tworzyć bypassu i nowej instytucji, która ma dokładnie te same przywileje – powiedział Michał Wójcik.
– Nie może być tak, że obchodzi się w ten sposób konstytucję i zobowiązuje wszystkich podatników do finansowania przedsięwzięć, które z rodziną nie mają nic wspólnego – ocenił Zbigniew Kuźmiuk.
Teza posła PiS jest dość śmiała, bo dane mówią co innego.
– Nie ma nigdzie takiego zapisu, że wspólność majątkowa i wspólne rozliczanie jest zarezerwowane tylko dla małżeństw, bo dzisiaj struktura społeczna jest inna. Co trzecie dziecko rodzi się poza małżeństwem i jeżeli mamy się licytować na trwałość więzi i związków, to patrzę na moich kolegów z prawicy, rozwody kościelne, drugie czy trzecie żony i patrzę na siebie: trzydzieści lat w tym roku bez ślubu, bez formalizacji, „na kocią łapę” – powiedziała pełnomocniczka rządu do spraw równości Katarzyna Kotula.
Do PiS-owskiej narracji nie bardzo pasuje, że ustawa dotyczy nie tylko osób LGBTQ+, ale przede wszystkim par heteroseksualnych – około dwóch milionów osób w Polsce żyje bez ślubu.
Komentarze polityków i ekspertów w sprawie ustawy o statusie osoby najbliższej
– Ustawa ta jest traktowana jako dotycząca tylko środowisk LGBT i w związku z tym z definicji przez nich jest nie do zaakceptowania, bo wszystko wskazuje na to, że choćby nie wiem co w tej ustawie było, to i tak by było za dużo – podkreśliła Wanda Nowicka z Lewicy.
Z pierwotnych założeń ostatecznie w tej ustawie zostało niewiele. Nie ma uroczystości w Urzędzie Stanu Cywilnego, wspólnego nazwiska, nie ma ani słowa o dzieciach. Jest za to prawo do informacji medycznej, decyzja o pochówku, kwestie spadkowe, wspólne rozliczanie, czyli absolutne minimum dla osób, które od lat żyją razem.
– Homofobia, to się tak nazywa – oceniła Dorota Łoboda z Koalicji Obywatelskiej. – Ta ustawa nie daje żadnego powodu, żeby ją wetować. To jest dobrze napisana ustawa, która gwarantuje podstawowe prawa osobom żyjącym w związkach nieformalnych. Tymczasem uprzedzenia i dyskryminacja kierują polską prawicą, która próbuje wmówić nam, że ta ustawa to zamach na tradycyjny model rodziny – dodała.
Karol Nawrocki jeszcze w kampanii, chociaż niedawno też to powtórzył, mówił o gotowości poparcia takiej ustawy. – Jeśli znajdziemy rozwiązania, które pomogą osobom w statusie osoby najbliższej na funkcjonowanie formalne, administracyjne, a nie będą niosły za sobą te rozwiązania ideologicznej presji, czy próby podważania wyjątkowego statusu małżeństwa, to taką ustawę podpiszę – zapewniał.
Pytanie, czy wspólne rozliczenie się z podatku to już ideologiczna presja, czy jeszcze nie. – Mamy teraz sprawę, którą się opiekujemy. Jest pan, który 27 lat spędził ze swoim mężem i teraz płaci najwyższy możliwy podatek, na który go nie stać: od wspólnej własności, na którą zapracowali razem. Prawica chce, żeby wycisnąć tego człowieka jak cytrynę w sytuacji śmierci męża – powiedział Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.
Ministra Kotula, która przygotowała ustawę, mówi, że na etapie prac kancelaria prezydenta nie zgłosiła żadnych uwag do ustawy. Może dlatego, że od początku Karol Nawrocki wiedział, jaką decyzję podejmie.
– Ten podpis jest o tym, czy pan prezydent znajdzie w sobie odwagę zamknąć na chwilę oczy na własne środowisko polityczne, popatrzeć na sondaże. Wielokrotnie prezydent, wetując ustawę, powoływał się na opinię publiczną. W tej sprawie opinia publiczna mówi jasno: panie prezydencie, proszę podpisać tę ustawę – podkreśliła Kotula.