Warta Poznań weszła w sezon z nożem w zębach. Siedem goli i dreszczowiec w końcówce - Zdjęcie główne

Autor: Tomasz Deska | Opis: Mecz walki w Bytomiu. Warta uznaje wyższość Polonii po zaciętym boju.

Młoda krew Warty utrudniła życie Polonii. Gospodarze byli jednak skuteczniejsi

Trener Maciej Tokarczyk wiedział co mówi na przedmeczowej konferencji prasowej, informując, że dla niego w doborze zawodników do drużyny nie liczy się wiek i doświadczenie, lecz kompetencje. Warta od pierwszego gwizdka pokazywała, że zdecydowanie nie może narzekać na braki w tym aspekcie. Zieloni rzucili się na Bytomian, sprawiając im bardzo dużo trudności w pressingu. Błyskawicznie reagowali na straty piłki i nie dawali przeciwnikom możliwości wyprowadzania częstych, szybkich kontrataków między liniami.  

Poznaniacy prezentowali się bardzo dobrze pod względem fizyczności oraz świeżości na boisku, ale znacznie więcej niedociągnięć było przy kreacji gry. Podopieczni Macieja Tokarczyka nie byli w stanie zapanować nad przebiegiem spotkania – przy przyjęciach zawodnikom odskakiwały piłki, bardzo wyraźnie brakowało cierpliwości w rozegraniu, a piłkarze beniaminka próbowali głównie kontratakować za pomocą kilku podań. Polonia Bytom starała się natomiast bardziej kontrolować grę i otrzymała za to nagrodę w postaci bramki w 15. minucie meczu. Oleksandr Azatskyi wybił piłkę na tyle niefortunnie, że w efekcie… pokonał Leo Przybylaka. 

Po stracie gola plan na mecz Warty Poznań się nie zmieniał – celem dalej było zamykanie rywali na małej przestrzeni i stosowanie agresywnego pressingu. Polonia Bytom zawsze znajdowała jednak sposób na to, by wydostać się spod krycia, a następnie przeprowadzić szybką akcję dzięki sprawnym podaniom między liniami. Tymczasem Zieloni mieli spore problemy w kontrolowaniu sytuacji w ofensywie, pozbywając się piłki tak szybko jak ją uzyskiwali. W poczynaniach gości wyraźnie brakowało jeszcze zgrania, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. 

W 27. minucie było już 2:0 ponownie po dośrodkowaniu w pole karne Leo Przybylaka. Tym razem obrońca nie przypilnował Wojtyry, który pozbawiony krycia posłał piłkę do siatki. Wtedy jednak w ekipie Zielonych nastąpił ważny wstrząs. Beniaminek wreszcie zaczął rozsądnie operować futbolówką i dał nawet radę zepchnąć rywala do głębszej defensywy. To poskutkowało wyczekanym golem kontaktowym autorstwa Lepczyńskiego po szybkiej akcji w ataku pozycyjnym, który przyniósł gościom jakże potrzebny wiatr w żagle. Ostatnie pięć minut pierwszej połowy przebiegało już pod dyktando przyjezdnych, którzy wreszcie zdołali zamknąć przeciwków pod ich polem karnym.

Niesamowita końcówka w meczu Warty z Polonią. Nikt nie zamierzał odpuszczać

Po wznowieniu gry obraz meczu znów przypominał ten, który oglądaliśmy na początku spotkania. Warta Poznań wyszła na rywali z pianą na ustach i wróciła do bardzo agresywnej, skutecznej gry w pressingu. Młoda, gorąca krew podopiecznych Macieja Tokarczyka mocno dawała się mocno we znaki Bytomianom, wymuszając na nich częste błędy. To właśnie jeden z nich zafundował Warcie rzut karny po tym, gdy Kądziołka popełnił błąd przy przyjęciu piłki pod własną bramką i w efekcie sfaulował Mateusza Stanka. 

Warta Poznań w 54. minucie wreszcie doprowadziła do wyrównania i wyniku 2:2. W zespole Zielonych wszystko zaczęło się układać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – piłkarze trenera Tokarczyka zaczęli się zgrywać i nabrali pewności siebie w ofensywie. Polonia Bytom przypominała boksera, który zepchnięty do narożnika desperacko trzymał gardę. Udało się jej jednak na nowo odżyć po godzinie gry. Rywal Warty Poznań błyskawicznie odpowiedział na jej pressing i po czterech minutach naporu w końcu przełamał niższy blok Zielonych za sprawą Konrada Andrzejczaka. Piłkarz ten popisał się rewelacyjnym uderzeniem w samo okienko bramki Leo Przybylaka. 

Podopieczni Macieja Tokarczyka musieli po tamtej sytuacji znaleźć sposób na to, by znów przejąć kontrolę nad meczem i zepchnąć przeciwników po bramkę Wojciecha Banasika. Początkowo, od momentu straty gola na 2:3, nic takiego nie miało miejsca, a mecz bardzo mocno się wyrównał – żadna z ekip nie odpuszczała w pressingu i intensywnie atakowała w grze bez piłki. Z biegiem czasu to jednak Zieloni ponownie przyciskali przeciwników do muru w ataku pozycyjnym. Gościom nie można było odmówić kreatywności i szerokiego wachlarza zagrań, ale znów zawodziła skuteczność. Okazji strzelckich było bez liku.

Paradoksalnie to właśnie po tym momencie, gdy Warta przyparła do muru Polonię i była niezwykle bliska wyrównania… nastąpiła strata gola na 4:2. Andrzejczak wykorzystał przejęcie piłki po dośrodkowaniu pod własnym polem karnym i wypuścił Orlika, który przeprowadził szybki kontratak na bramkę Warty. W sytuacji 2 na 1 zdecydował się jednak odegrać piłkę do Wojtyry, który bezbłędnie wykończył akcję. Wydawało się, że w 90. minucie mecz został definitywnie zamknięty, ale goście odgryźli się raz jeszcze za sprawą Stanka, który pokonał Bytomian ich własną bronią. W 93. minucie błąd Krzyżaka umożliwił mu zdobycie gola na 4:3.

Wyniku już jednak nie udało się uratować, a Zieloni po momentami wręcz świetnym meczu wracają do Poznania z zerem. Końcowy rezultat nie odzwierciedla jednak tego, jak obiecująco zaprezentował się zespół trenera Tokarczyka.

Polonia Bytom – Warta Poznań 4:3 (2:1)

Gole: Azatskyi sam. 15., Wojtyra 27., 90., Andrzejczak 65.  – Polonia – Lepczyński 40., Stefaniak 54., Stanek 93. – Warta

Polonia: Banasik – Szymusik, Krzyżak, Wołkowicz (Szymański 69.) – Michalski (Wolski 59.), Kądziołka (Konieczny 80.), Łabojko, Zieliński (Stefański 80.) – Wzięch (Orlik 59.), Andrzejczak – Wojtyra.

Warta: Przybylak – Avdieiev, Azatskyi, Lepczyński (Wybieralski 81.) – Rychert (Zalewski 46.), Steblecki (Łysiak 60.), Niedzielski, Stefaniak – Kendzia, Kusztal (Wołczek 66.) – Stanek.

Kartki: Szymusik 38., Łabojko 86. – Polonia

Sędziował: Łukasz Karski (Słupsk)

Michał Korek

Miłośnik piłki nożnej i fan koszykówki. Przygodę z dziennikarstwem zaczął w liceum od założenia podcastu „Calcio Polska”. Na studiach dołączył do redakcji sportowej Radia Meteor i do telewizji uniwersyteckiej Kurier Akademicki. Współtwórca programu „Echo Milanello” na YouTube, redaktor strony Acmilan.com.pl. W 2022 roku zdobył wyróżnienie w XVI edycji międzynarodowego konkursu FanFila w kategorii poezja.