Kielczanie już w trzeciej minucie stworzyli zagrożenie pod bramką Jagielloni. Marcel Pięczek wykonał daleki wyrzut z autu, przez co zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Uderzać po tym zamieszaniu próbował Simon Gustafson, ale strzał Szweda został zablokowany.

Jaga odpowiedziała błyskawicznie, przeprowadzając kontratak. Kamil Jóźwiak napędził atak Jagielloni, a całą akcję sfinalizował strzałem głową Kajetan Szmyt. Czujny w tej sytuacji był jednak Xavier Dziekoński, który nie miał problemów z obronieniem strzału skrzydłowego „Dumy Podlasia”.

Pierwsze minuty tego spotkania stały na wysokim poziomie, a tempo gry było intensywne. Zespół Jacka Zielińskiego kreował sobie szanse po stałych fragmentach gry, głównie po rzutach z autu. Strzały zawodników Korony były jednak albo zbyt słabe, albo blokowane przez rywali.

Jaga z kolei groźna była po szybkich atakach, gdyż podopieczni Adriana Siemieńca nie potrzebowali zbyt wiele czasu, by znaleźć się pod polem karnym strzeżonym przez Dziekońskiego. Graczom z Białegostoku brakowało jednak dokładności w kluczowych fragmentach akcji.

Gospodarze mieli również drobne problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Korona dobrze się ustawiała i umiejętnie zakładała pressing, co przekładało się na sporo odbiorów. Jednocześnie kielczanie oddawali sporo strzałów z dystansu, ale niewiele z tego wychodziło.

W 27. minucie jeden z przechwytów Dawida Błanika poskutkował wywalczeniem rzutu rożnego. Sam Błanik również dośrodkowywał, a piłka trafiła do Ariela Mosóra. Nowy nabytek „żółto-czerwonych” jednak nie zdołał skutecznie zgrać futbolówki do żadnego z partnerów.

Po intensywnym początku w kolejnych minutach tempo spadło i nie oglądaliśmy zbyt wielu strzałów na bramkę. W tej statystyce dominowała Korony, która po 35. minutach miała trzy razy więcej uderzeń. Mimo wszystko bramkarze obu drużyn nie mieli dużo pracy, ponieważ strzałów celnych było jak na lekarstwo.

Pod koniec pierwszej połowy błąd popełnił Sławomir Abramowicz, który niecelnie podawał. Piłkę, blisko pola karnego Jagielloni, przejął Mariusz Stępiński. Kapitan Korony podał do Patrika Hellebranda, a Czech został sfaulowany około 20 metrów od bramki. Wykonawcą rzutu wolnego był Błanik, ale uderzył jedynie w mur, po czym piłka wyszła poza linię końcową.

W pierwszej odsłonie spotkania nie oglądaliśmy już więcej dogodnych sytuacji i na przerwę obie drużyny zeszły przy bezbramkowym remisie.

Po zmianie stron pierwszą niezłą okazję kielczanie mieli w 53. minucie. Dawid Błanik otrzymał dobre prostopadłe podanie od Tamara Svetlina. Najlepszy strzelec Korony z poprzedniego sezonu jednak źle zgrywał do Stępińskiego i z tej akcji nic nie wyniknęło.

Drużyna Jacka Zielińskiego atakowała dalej. Chwilę później Błanik ponownie podawał w kierunku Stępińskiego, ale 31-latek nie trafił w piłkę i wciąż był bezbramkowy remis. Mimo wszystko gra gości mogła się podobać, ponieważ prezentowali się lepiej od Jagielloni, choć cały czas brakowało skuteczności.

Z czasem gospodarze potrafili przenieść ciężar gry pod pole karne Dziekońskiego, ale nie były to zbyt klarowne okazje do zdobycia bramki. Jacek Zieliński reagował na lepszą grę rywali i wprowadził na boisko dwójkę nowych zawodników. Daniel Bąk zastąpił Stępińskiego, natomiast Martin Remacle zmienił Gustafsona.

Mijały kolejne minuty, lecz cały czas nie oglądaliśmy zbyt wielu strzałów celnych. Obaj szkoleniowcy starali się ożywić grę poprzez wprowadzanie na murawę kolejnych nowych zawodników. Po stronie ekipy Siemieńca dobrą zmianę dał Rodrigo Conceição, który po wejściu był aktywny i wchodził w pojedynki z Marcelem Pięczkiem.

Niezłą okazję do zdobycia bramki miał również Sergio Lozano, który chwilę po zameldowaniu się na boisku oddał mocny strzał na bramkę Dziekońskiego. Bramkarz Korony dobrze się jednak ustawił i odbił to uderzenie. Był to także taki fragment meczu, gdzie podopieczni Jacka Zielińskiego cofnęli się i Jaga raz po raz docierała w ostatnią tercję boiska, tworząc sobie tym samym niezłe okazje. 

Defensywa Korony spisywała się w tym meczu dobrze. Zarówno stoperze, jak i boczni obrońcy nie przegrywali swoich pojedynków. Na duże pochwały zasługuje Ariel Mosór, który dominował w pojedynkach powietrznych, a także wyblokował kilka uderzeń zawodników drużyny przeciwnej.

Niestety przewaga gospodarzy znalazła odzwierciedlenie na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Była to akcja rezerwowych, ponieważ Lozano, który jak się wydawało strzelał, przypadkowo zagrał do Nika Preleca. Słoweniec w swoim debiucie w barwach Jagielloni dopadł do piłki i z najbliższej możliwej odległości wpakował piłkę do siatki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

Kielczanie nie byli już w stanie odpowiedzieć i niestety przegrali 0:1 z Jagiellonią Białystok w pierwszym spotkaniu w nowym sezonie PKO BP Ekstraklasy.

Jagiellonia Białystok – Korona Kielce 1:0 (0:0). Bramki: Nik Prelec 89′

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz; Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia; Jesús Imaz (Dimitris Rallis 86′), Taras Romanczuk, Dawid Drachal (Sergio Lozano 74′); Kamil Jóźwiak (Nik Prelec 62′), Youssuf Sylla (Rodrigo Conceição 62′), Kajetan Szmyt (Jeremy Agbonifo 86′).

Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Hubert Zwoźny, Konstantinos Soteriou, Ariel Mosór, Marcel Pięczek; Patrik Hellebrand (Morgan Fassbender 90′), Simon Gustafson (Martin Remacle 67′), Tamar Svetlin (Kamil Jakubczyk 84′); Wiktor Długosz, Mariusz Stępiński (Daniel Bąk 67′), Dawid Błanik (Konrad Ciszek 84′).