Napastnik Lecha Poznań wreszcie odpalił? Daje ważny sygnał trenerowi - Zdjęcie główne

Autor: Kacper Paterski | Opis: Napastnik Lecha Poznań wszedł na dużo wyższe obroty. Mogą mieć z niego wiele pożytku w tym sezonie

Kiedy Lech Poznań ściągał do siebie Yannicka Agnero we wrześniu ubiegłego roku, nie był to absolutnie przypadkowy zakup. Klub w tamtej chwili przebił swój transferowy rekord, wydając na zawodnika 2,3 mln euro, a dodatkowo podpisał z nim kontrakt aż do końca czerwca 2030 roku, widząc w nim zawodnika z ogromnym potencjałem.

Początek nie był dla niego łatwy, ale mimo wszystko nie przypominał napastników, którzy w ubiegłych latach przychodzili do Poznania w roli „dwójki”. Choć w całym poprzednim sezonie zanotował aż 40 spotkań w niebiesko-białych barwach, przełożyło się to na mniej niż 1000 minut na boisku. Mimo, że pojawiał się głównie z ławki, zdobył dla Kolejorza pięć bramek we wszystkich rozgrywkach. Nie jest to liczba, która powala na kolana, ale wystarczała, by pokazać, że drzemią w nim większe możliwości.

Napastnik Lecha Poznań nabrał rozpędu

Latem nastąpiła widoczna metamorfoza u zawodnika. W nowym sezon wszedł z dużo większą muskulaturą oraz tężyzną fizyczną. Już w pierwszym meczu sezonu o Superpuchar Polski z Górnikiem Zabrze dało się zauważyć dużo lepszą formę u Iworyjczyka.

– Miałem możliwość, żeby lepiej przeanalizować to, w jakim miejscu jestem i w jakim stanie jest obecnie moje ciało – czego potrzebuje. Wiedziałem już dokładnie, nad czym popracować w wakacje i co mogę poprawić. Tegoroczne lato było dla mnie dobrym czasem pracy – mówił Yannick Agnero w niedawnej rozmowie z naszym portalem. 

Początek rozgrywek zdecydowanie do niego należy, a konkretniej ostatni tydzień. Najpierw gol przeciwko Wieczystej Kraków, a następnie bardzo ważne trafienie z KI Klaksvik. Oba całkiem efektowne, a przede wszystkim na wagę zwycięstw. Jego bramki nie wyglądają w żaden sposób na przypadkowe. Trafienie przeciwko Wieczystej było efektem świetnej akcji indywidualnej i odpowiedniego przygotowania pozycji do strzału (samo uderzenie też doskonałe). W meczu z Farerami pokazał natomiast coś, czego należy oczekiwać od napastnika – szybkość reakcji, atak na wolną przestrzeń i dobre wykończenie w sytuacji sam na sam.

Dla napastnika ostatnie trafienia są na pewno czymś wyjątkowym – to pierwszy moment w jego przygodzie z Lechem, kiedy zdobywa bramki w dwóch kolejnych meczach. A jeszcze w ubiegłym sezonie wokół 23-latka było sporo znaków zapytania. Teraz jego licznik w Lechu wynosi już siedem goli i… Yannick Agnero został tym samym najlepszym strzelcem w historii klubu spośród zawodników z Afryki. Wcześniej przez Bułgarską przewinęło się kilkunastu piłkarzy z Czarnego Lądu, ale to reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej pod względem liczby zdobytych bramek wysunął się na prowadzenie po niecałym roku pobytu w Poznaniu.

Czy to najlepszy moment jego kariery?

Paradoksalnie – na pewno nie pod względem samej liczby goli dla jednego klubu. W szwedzkim Halmstads BK udało mu się zdobyć łącznie 10 bramek we wszystkich rozgrywkach. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję, kwestią czasu jest także przebicie dwucyfrowej bariery w stolicy Wielkopolski. Największa różnica polega jednak na tym, że w Poznaniu gra na dużo większej scenie – zdobywał gole zarówno w Ekstraklasie, jak i europejskich pucharach. Nie da się ukryć, że transfer do Lecha był do tej pory największym krokiem w jego karierze.

Obecny sezon może być przełomowy – w ostatnich dniach pokazał, że rywalizacja z Mikaelem Ishakiem weszła na dużo wyższy poziom (kapitan Lecha przy takiej dyspozycji Iworyjczyka w meczu z Wieczystą nawet nie podniósł się z ławki). To co różni tych graczy, to fakt, że Yannick Agnero wciąż znajduje się na takim etapie kariery, na którym może zrobić bardzo duży krok do przodu.

Zaskoczeniem będzie, jeśli 23-letni napastnik nie znajdzie się w wyjściowym składzie Lecha Poznań w najbliższym meczu z Piastem Gliwice. Swoją drogą, to na razie ulubiony rywal Yannicka Agnero na polskim podwórku. Iworyjczyk rozegrał przeciwko tej drużynie trzy spotkania, zaś w dwóch wpisywał się na listę strzelców. 

– Wierzę w siebie i wierzę w ludzi, którzy za mną stoją. Nie ma co ukrywać, że piłkarze mocniej rozwijają się na boisku niż na ławce. W Halmstads miałem dobry czas, bo mogłem pokazywać swój potencjał w grze, co zaowocowało transferem do Lecha. Gdybym ciągle siedział tam na ławce, pewnie spędziłbym w Halmstads kilka lat. Czuję się zdecydowanie lepiej grając w meczach, bo właśnie w nich mogę się rozwijać. W poprzednim klubie grałem praktycznie co tydzień i na to liczę w Lechu – zaznaczał w rozmowie z nami Agnero.

Jakub Kowalski

Od dziecka zakochany w wielu dyscyplinach sportu. Najlepiej odnajduje się na piłkarskim boisku i przed tarczą do darta. Zimą z zapartym tchem śledzi poczynania skoczków narciarskich. Z portalem „Sportowy Poznań” związany od początku 2026 roku. W przeszłości publikował na łamach Wirtualnej Polski oraz „Głosu Wielkopolskiego”.