PiS, który rządził w latach 2015–2023, formalnie rozpadł się w zeszłym miesiącu, kiedy Morawiecki gwałtownie opuścił partię, zabierając ze sobą 40 posłów, by utworzyć stowarzyszenie Rozwój Plus, pozostawiając PiS z 147 posłami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Konflikt między nim a założycielem i liderem partii Jarosławem Kaczyńskim szybko przybrał ostry charakter.
Morawiecki skrytykował decyzje własnego rządu dotyczące ograniczeń związanych z Covid-19 oraz dążenie do zaostrzenia polskiego prawa aborcyjnego, co oburzyło wiele kobiet [i mężczyzn w Polsce, a także doprowadziło do masowych protestów w całym kraju, w tym akcji protestacyjnej Czarny Poniedziałek, i do powstania takich ruchów społecznych jak Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Międzynarodowy Strajk Kobiet] oraz spowodowało długotrwały spadek poparcia społecznego dla PiS.
„Chociaż sprzeciwiam się aborcji, uważałem, że ta zmiana doprowadzi do katastrofy — załamania poparcia w sondażach. Niestety, miałem rację” — powiedział Morawiecki w ubiegłym tygodniu w programie dziennikarza Bogdana Rymanowskiego na YouTubie „Rymanowski Live”.
Obecnie próbuje on stworzyć bardziej umiarkowany ruch centroprawicowy, skupiony na wzroście gospodarczym, który będzie mniej partyjny niż PiS. „Dzisiejsza Polska nie potrzebuje pogrążać się w sporach ideologicznych” — powiedział w poniedziałkowym wywiadzie. Wykluczył jednak jakąkolwiek współpracę z Tuskiem w przyszłości.
Kaczyński zareagował, poddając w wątpliwość zarówno lojalność Morawieckiego, jak i jego stan umysłu.
„Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. […] Mam wrażenie, że pan premier jest w jakimś dziwnym stanie. Odnosiłem je również w trakcie naszych rozmów. Daj Boże, żebym się mylił” — stwierdził Kaczyński w poście na X.
W kolejnym piątkowym wpisie prezes PiS jeszcze posypał ranę solą, potępiając „ataki oparte na kłamstwach, manipulacjach i insynuacjach” ze strony „ludzi, którzy jeszcze do niedawna udawali, że chcą być w PiS, a podjęli decyzję o rozłamie”.
Tusk obserwuje te wydarzenia z radością. — Patrzę z uśmiechem na to, co się dzieje — powiedział Tusk na konferencji prasowej w zeszłym tygodniu, zapytany o zamieszanie w największej partii opozycyjnej.Niejasny obraz sytuacji politycznej
Chociaż PiS i KO na zmianę sprawują władzę od ponad dwóch dekad, obecny układ polityczny w Polsce jest znacznie bardziej skomplikowany.
O głosy skrajnej prawicy walczą dwie nowe partie — libertariańska Konfederacja, ciesząca się 14-procentowym poparciem, oraz antysemicka, ekstremistyczna Konfederacja Korony Polskiej, z wynikiem 11 proc.
Te dwie skrajnie prawicowe partie walczą między sobą, a także atakują PiS.
„Uważam, że następny premier nie powinien być z PiS” — powiedział w wywiadzie radiowym w ubiegłym tygodniu Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji.
Wojciech Machulski, rzecznik tej partii, potępił Morawieckiego jako „marionetkę” z fatalnym bilansem rządzenia, ale zaznaczył również: „Kaczyński nie jest już liderem ani dominatorem na prawicy”.
Analitycy polityczni ostrzegają, że Tusk nie powinien zakładać, iż ten rozłam przyniesie korzyści jego koalicji.
— Partie Kaczyńskiego i Morawieckiego mogłyby przyciągnąć szersze grono wyborców, prowadząc oddzielne kampanie, podczas gdy perspektywy Tuska w dużym stopniu zależą od przetrwania najsłabszych członków jego koalicji — twierdzi Mieńkowska-Norkiene.
— Co więcej, Morawiecki mógłby przyciągnąć bardziej konserwatywnych wyborców z tych partii — dodaje.
Morawiecki już prowadzi kampanię, starając się dotrzeć poza tradycyjny prawicowy elektorat PiS — w zeszłym tygodniu przedstawił nową strategię walki z niskim wskaźnikiem urodzeń w Polsce.
„Prawica bez jasnej agendy tożsamościowej nie będzie prawicą. Ale prawica bez agendy rozwojowej i bez kompetencji wdrażania zmian nigdy nie będzie rządzić” — stwierdził w swoim manifeście opublikowanym na X.
Anna Siewierska-Chmaj, politolożka z Uniwersytetu Rzeszowskiego, twierdzi, że koalicja rządowa Tuska nie powinna liczyć na to, że jej przeciwnicy sami się zniszczą, a zamiast tego powinna wykorzystać letnią przerwę na gruntowną zmianę swojego przekazu politycznego. Wielu wyborców ma dość słabych wyników rządu — choć częściowo wynika to z faktu, że sprzyjający PiS prezydent Karol Nawrocki blokuje wiele projektów ustaw.
— Stara strategia polaryzacji oparta na haśle „my kontra PiS” już nie wystarczy — podsumowuje.
Dowiedz się więcej: