— W końcu udało mi się spotkać z prezydentem i osobiście mu podziękować — mówi Onetowi Piotr Pytel, który przed tygodniem został ułaskawiony przez prezydenta Karola Nawrockiego.

„Już prawie zapomniałem, jak wygląda niebo bez krat”. Piotr blisko 22 lata siedział za zbrodnię, której nie popełnił

Czytaj zaskakującą historię Piotra Pytla, którą opisał Tomasz Pajączek

Do ich spotkania doszło w niedzielę w Skawinie niedaleko Krakowa. — Cieszę się, że mogłem zamienić z nim parę słów. Doskonale wiedział, kim jestem. Powiedział, że zna moją sprawę i że teraz powinno być już lepiej — podkreśla Pytel.

Na krótkim nagraniu z ich spotkania słychać, jak prezydent Karol Nawrocki mówi: — Swoje pan wycierpiał.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Był uścisk dłoni i wspólne zdjęcie. — Dla mnie to było ważne, żeby podziękować prezydentowi, bo jego decyzja wymagała odwagi. Tak samo chciałbym podziękować ministrowi Żurkowi, bo to on wystąpił o moje ułaskawienie. Publicznie wypowiedział się na mój temat. Jestem im za to wdzięczny — słyszę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo”Usiadłem na podłodze i rozpłakałem się”

— Decyzja o ułaskawieniu dużo dla mnie znaczy. Nie ma już tej niepewności, co będzie jutro, czy wrócę za kraty. Kamień spadł mi z serca. Gdy się o tym dowiedziałem, usiadłem na podłodze i rozpłakałem się — mówi Piotr Pytel.

Piotr Pytel i prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania w Skawinie

archiwum prywatne / Onet

Piotr Pytel i prezydent Karol Nawrocki podczas spotkania w Skawinie

— Stres jeszcze ze mnie nie zszedł. Czuję się, jakbym był w bryle lodu. Odnaleźć się w nowej rzeczywistości po tylu latach jest naprawdę trudne — dodaje.

Teraz chce zadbać o zdrowie, znaleźć pracę. Marzy też o własnym mieszkaniu.

Historia Piotra Pytla

W 2006 r. sąd w Monachium skazał Piotra Pytla na dożywocie za zabójstwo prostytutki Ecateriny I., które miało miejsce 26 marca 2004 r. Pochodzący z Rzeszowa mężczyzna miał wówczas 35 lat. Od początku zapewniał, że jest niewinny. Późniejsze ustalenia polskiej prokuratury wykazały, że to nie on popełnił tę zbrodnię, tylko Tomasz W., który przyznał się do morderstwa i zeznał, że Pytel nie brał w nim udziału.

Mimo że Tomasz W. został skazany za tę zbrodnię [na dziewięć lat i trzy miesiące, bo w chwili zabójstwa miał 17 lat], a nawet zdążył odsiedzieć wyrok, Pytel przez długie lata wciąż przebywał za kratami. Niemiecki sąd nie zgodził się na wznowienie postępowania, a prezydent Andrzej Duda trzy razy odrzucał jego wniosek o ułaskawienie, choć polskie sądy wydawały pozytywną opinię.

Na wolność Pytel wyszedł 22 czerwca, gdy prokurator generalny Waldemar Żurek zarządził mu przerwę w karze do czasu zakończenia procedury w sprawie jego ułaskawienia, o które sam wystąpił.

3 sierpnia prezydent Karol Nawrocki podpisał jego ułaskawienie.

Historię Piotra Pytla opisaliśmy w Onecie jako pierwsi w artykule: „Siedzi na dożywociu, choć do zabójstwa przyznał się ktoś inny i odbył już karę”.Przed tygodniem opublikowaliśmy z kolei rozmowę z Piotrem Pytlem, podczas której mówił: — Już prawie zapomniałem, jak wygląda niebo bez krat. Nawet na spacerze ma pan nad głową siatkę. Teraz gdy spoglądam w górę i wpatruję się w chmury, czuję się, jakbym śnił. Jak wyszedłem, prosiłem przyjaciela, żeby mnie uszczypnął, bo nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę.

Kontakt z autorem: tomasz.pajaczek@redakcjaonet.pl