Już wydawało się, że GKM nie ma żadnych szans na play-off. Ale Orlen Oil Motor Lublin skompromitował się we Wrocławiu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lublinianie przegrali z Betard Spartą 31:59. Nie zdobyli więc upragnionego bonusa. Do tego wystarczało 36 oczek. Dzięki temu do gry o play-off wrócił GKM Grudziądz, którego wielu już dawno skreśliło, a Motor znalazł się w sytuacji bardzo trudnej.
Teraz sytuacja jest taka, że o awans do czwórki zadecyduje mecz ostatniej kolejki Bayersystem GKM Grudziądz — Orlen Oil Motor Lublin. W Lublinie GKM wygrał 46:44. Wtedy Motor nie miał jednak Fredrika Lindgrena. Motorowi w Grudziądzu wystarczy remis, ale tylko w sytuacji, gdy wygra lub zremisuje u siebie w 13. kolejce z Fogo Unią Leszno (GKM ma mecz z outsiderem w Częstochowie). Obecnie Motor ma trzy punkty więcej od GKM w tabeli.
— W Grudziądzu mamy mentalny zwrot sytuacji jakiego świat nie widział — mówi Leszek Tillinger, ekspert „PS”. — Może się wydawać, że teraz Grudziądzanie już nie wypuszczą play-off z rąk, bo nie chciałbym być w ich skórze jak zmarnują drugą szansę. Nikt nie wierzył, że Motor tak zawali sprawę we Wrocławiu. Wydawało się, że mecz GKM — Motor będzie o pietruszkę. Aż tu nagle takie wieści z Wrocławia. To jest drugie życie dla GKM i często drużyny w takiej sytuacji spinają się jak nigdy — dodaje.
Alarm w Lublinie. Potężna mobilizacja
Mecz w Grudziądzu odbędzie się 21 sierpnia. Wcześniej, bo w najbliższy weekend rozegrane zostaną spotkania przedostatniej 13. kolejki. Motor podejmie u siebie Fogo Unię Leszno. — Unia jest objawieniem ligi, ale podejrzewam, że już w tym meczu zobaczymy zupełnie inny Motor. Zupełnie innego Worynę i zupełnie innego Vaculika. Po klęsce we Wrocławiu ogłoszono tam alarm. Znając Zmarzlika i cały klub, to jest tam teraz nieprawdopodobna mobilizacja. Myślę, że Motor pod taką ścianą nie stał nigdy od czasu, gdy wrócił do PGE Ekstraligi. Dlatego nie uważam, że GKM już może otwierać szampany. Motor na pewno nie odpuści i się podniesie. W Grudziądzu będzie walka do ostatniego wyścigu i na żyletki. To może być mecz sezonu. Nikt nie chce jechać w play-down z Włókniarzem i kończyć sezonu. Absolutnie nie pokuszę się o to, kto wygra tę batalię — zakończył Tillinger.