Piast Gliwice jest w tym sezonie drużyną nieprzewidywalną. Gliwiczanie potrafią zagrać bardzo dobre połowy, by po zmianie stron nie być nawet cieniem samych siebie. Wobec tak nierównej dyspozycji dziwić nie może, że po czterech meczach podopieczni Daniela Myśliwca mają na koncie trzy porażki i zaledwie jedno zwycięstwo. W swojej niedoskonałości Ślązacy są jednocześnie bardzo efektowni, bo tworzą naprawdę widowiskowe spotkania. Gorzej dla nich, że tracą w nich mnóstwo goli, bo po stronie strat mają ich aż dwanaście, co daje zawstydzającą średnią trzech na mecz.
W to graj rozpędzonej Legii Warszawa. Zespół ze stolicy jest liderem PKO Ekstraklasy z dorobkiem dziesięciu punktów. Trzeba jednak pamiętać, że będący za Warszawianami Górnik Zabrze ma tylko „oczko” starty i jeden mecz zaległy. Natomiast nie zmienia to faktu, że Marek Papszun poukładał Wojskowych i przynosi to wymierne skutki. Muszą oni jednak pamiętać, że z Piastem w ostatnich latach były ciężary. Dość wspomnieć, że poprzednie pięć potyczek, to jeden remis i… cztery porażki.
ZOBACZ WIDEO: Niedosyt w Zabrzu po szalonym meczu. Fani podziękowali piłkarzom
Od pierwszych minut widać było, kto jest na fali wznoszącej, a kto boryka się ze sporymi problemami. Już po kilkudziesięciu sekundach mogło być 0:1. Rafał Augustyniak daleko rzucił piłkę z autu w pole karne, a niegrzesząca odpowiedzialnością defensywa do spółki z bramkarzem omal nie dała się zaskoczyć. Futbolówka została wybita z linii bramkowej. Co się odwlecze… W 7. minucie Augustyniak znowu wykonywał rzut z autu, tym razem dorzucił na głowę Łukasza Zjawińskiego, a ten pokonał Domena Grila.
Piast w pierwszych 45 minutach w zasadzie tylko raz zagroził Legii za sprawą Leandro Sanci, który po indywidualnej akcji sprawdził czujność Otto Hindricha. Reszta prób stwarzania zagrożenia nie przekładała się na nic. Najzwyczajniej w świecie gospodarzom brakowało jakości, a Warszawianie kontrolowali boiskowe wydarzenia. Bo to nie tak, że przyjezdni raz za razem ostrzeliwali bramkę elektrycznego od początku sezonu Grila. Oni po prostu spokojnie grali w piłkę i realizowali swój plan, mając dobry wynik.
Po przerwie Piast chciał szukać wyrównania i mogło do niego dojść po płaskim strzale Jason Lokilo, lecz został on ofiarnie w ostatniej chwili zablokowany. Dobitka Hugo Vallejo po rykoszecie minęła cel. Kilka minut później doszło do dużego zamieszania w polu karnym Legii, która cudem się wybroniła przed linią bramkową. Centrostrzał posłał jeszcze Jakub Lewicki i zabrakło centymetrów.
Później gościom udało się odsunąć rywala od własnego pola karnego i wrócili oni do równowagi. To wszystko straciło jednak na znaczeniu w okolicy 70. minuty, kiedy gra została wstrzymana. Na trybunach kibic Piasta dostał zawału i około godziny trwała akcja reanimacyjna. Ostatecznie dotarły szczęśliwe wieści, bo fan został przewieziony do szpitala, a spotkanie wznowiono. To już miało mniejsze znaczenie.
W końcówce Piast zdołał jednak wyrównać. Ivan Lima jak dzieciaka ograł Bartosza Kapustkę, strzelał Leandro Sanca, a głową piłkę do własnej siatki skierował Augustyniak.
Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
0:1 – Łukasz Zjawiński 7′
1:1 – Rafał Augustyniak (sam.) 90+5′
Składy:
Piast Gliwice:
Domen Gril – Emmanuel Twumasi, Junade Rivas, Jakub Czerwiński, Elton Fikaj (56′ Jakub Lewicki) – Jakub Łabojko, Oskar Leśniak (56′ Quentin Boisgard) – Jason Lokilo (56′ Ivan Lima), Leandro Sanca, Hugo Vallejo – Samuel Ntamack (90′ Andreas Katsantonis).
Legia Warszawa: Otto Hindrich – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Robert Deziel Jr. – Henrique Arreiol (81′ Damian Szymański) – Paweł Wszołek (57′ Arkadiusz Reca), Michal Sevcik (81′ Wojciech Urbański), Bartosz Kapustka, Ruben Vinagre (90+1′ Kacper Chodyna) – Łukasz Zjawiński (81′ Mileta Rajović), Rafał Adamski.
Żółte kartki: Rivas, Lima, Katsantonis (Piast) oraz Deziel Jr. (Legia).
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).