Stawka jest wysoka.

Dunaj, druga co do długości droga wodna w Europie, jest kluczową arterią dla transportu towarowego, zaopatrzenia w wodę pitną, rolnictwa i przemysłu. Pomaga w chłodzeniu głównych elektrowni jądrowych i zasila elektrownie wodne. Dorzecze rzeki rozciąga się na terenie 19 krajów i stanowi źródło utrzymania dla dziesiątek milionów ludzi. Jednak powtarzające się susze, spowodowane zmianami klimatycznymi, grożą zmianą tej sytuacji.

— Prognozy wskazują, że zjawisko to będzie występować coraz częściej, dlatego musimy bardziej systematycznie przyglądać się dostępności wody, zapotrzebowaniu na nią oraz, oczywiście, jej retencji i odporności systemu — mówi Birgit Vogel, sekretarz wykonawcza Międzynarodowej Komisji Ochrony Dunaju, która koordynuje współpracę między krajami w całym dorzeczu.

Mimo że susza staje się powracającym zagrożeniem, Europa nadal nie posiada jednolitej, wiążącej polityki pozwalającej stawić czoła niedoborom wody w dorzeczu Dunaju i poza nim. Odpowiedzialność pozostaje podzielona między rządy krajowe a organy ds. dorzeczy, a reguluje ją mozaika przepisów UE, które — zdaniem organizacji ekologicznych — są słabo egzekwowane. Wiele nowych środków na rzecz odporności w Unii Europejskiej ma nadal charakter dobrowolny.

Podwodna katastrofa. Przemilczany skutek upałów w Europie. „Najwyższa odnotowana wartość w lipcu”Gaśniczy helikopter podczas fali upałów na greckiej wyspie Skyros, 16 sierpnia 2026 r.

W tej sytuacji władze krajowe uciekają się do jednostronnych działań, które — jak twierdzą niektórzy — mogą wyrządzić ogromne szkody sąsiadom i pobliskim ekosystemom.

Dimiter Koumanov, szef działu ochrony środowiska w bułgarskiej organizacji pozarządowej Balkanka zajmującej się rzekami, twierdzi, że kraje podejmują działania nadzwyczajne bez uwzględnienia szerszych konsekwencji. Szczególnie niepokoi go potencjalny wpływ takich środków na wodę pitną w Bułgarii. Kraje naddunajskie „robią, co chcą, a my w Bułgarii ponosimy tego koszty” — mówi.

Wysoka stawka, niski poziom rzeki

— To lato po raz kolejny przypomniało nam, że Europa jest bardzo słabo przygotowana na zmiany klimatyczne — mówi Sara Johansson, ekspertka ds. polityki wodnej w Europejskim Biurze Ochrony Środowiska.

Wysychające gleby, zdegradowane tereny podmokłe i zniszczone ekosystemy zamieniają krajobrazy w beczki prochu gotowe do wybuchu, a wyschnięte rzeki ujawniły wrażliwość naszego systemu energetycznego.

Węgierska elektrownia jądrowa w Paks, której chłodzenie opiera się na rzece, dostarcza ok. 40 proc. energii elektrycznej kraju. Z kolei rumuńska elektrownia w Cernavoda zapewnia jedną piątą energii elektrycznej w tym państwie. Kiedy poziom rzeki jest zbyt niski, rządy nie tylko borykają się z kryzysem wodnym — narażają się również na utratę ważnego źródła energii elektrycznej.

Węgry rozpoczęły w tym miesiącu budowę progu dna rzeki — konstrukcji przypominającej tamę. Celem jest podniesienie poziomu wody w okolicy Paks. To „potencjalnie przydatna krótkoterminowa interwencja mająca na celu podniesienie poziomu wody w górnym biegu rzeki” — wyjaśnia Tamas Gruber, kierownik programu Living Rivers w WWF Węgry. — Jednak dostępne informacje nie są wystarczające, aby ocenić pełne konsekwencje ekologiczne tego rozwiązania ani jego skuteczność w przyszłych warunkach ekstremalnie niskiego przepływu.

Dunaj w Rumunii, 15 sierpnia 2026 r.

Stefan Panaitescu / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFP

Dunaj w Rumunii, 15 sierpnia 2026 r.

Taka konstrukcja mogłaby „pogorszyć warunki niskiego stanu wody w dolnym biegu rzeki oraz wpłynąć na transport osadów, ryby i inne organizmy wodne” — dodaje ekspert.

Doraźne rozwiązania mające na celu walkę z suszą pozostawały w dużej mierze na poziomie krajowym i były rozproszone w siedmiu państwach członkowskich UE, przez które przepływa Dunaj, a także w Serbii, Mołdawii i w Ukrainie.

Potrzeba działań

Istnieją organizacje koordynujące zarządzanie rzeką, takie jak komisja ICPDR, której przewodniczy Vogel. Państwa należące do ICPDR posiadają również krajowe agencje odpowiedzialne za żeglugę, gospodarkę wodną i ochronę środowiska.

Agencje te współpracują w zakresie monitorowania i żeglugi — ale ostatecznie działają w ramach własnych jurysdykcji krajowych.

Ramy dyrektywy ramowej UE w sprawie wody wymagają od państw członkowskich ochrony i renaturyzacji rzek, jezior i wód gruntowych oraz koordynacji gospodarki wodnej w obrębie dorzeczy, a nie wyłącznie wzdłuż granic państwowych. Jednak eksperci i organizacje sektora wodnego twierdzą, że UE nie zdołała opracować skoordynowanej strategii politycznej mającej na celu poprawę gotowości na suszę, podczas gdy suche lata będą coraz częstsze i intensywniejsze.

— Unia Europejska zapewnia ramy. Rządy krajowe mogą mieć plan, ale większość działań zarządczych odbywa się na poziomie dorzeczy lub na szczeblu lokalnym — mówi Loic Charpentier, dyrektor ds. rzecznictwa w organizacji lobbingowej Water Europe. — Dlatego powstaje wrażenie, powiedzmy, nieskoordynowanych działań. Trzeba jeszcze wprowadzić pewne ulepszenia.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W zeszłym roku grupa naukowców wezwała do przyjęcia unijnej dyrektywy w sprawie suszy, aby „zharmonizować i egzekwować politykę zarządzania ryzykiem na całym kontynencie”. Była to reakcja na suszę z 2022 r.

Zjawisko to „dotknęło większość kontynentu, [ale] nasze ustalenia wskazują na znaczne regionalne różnice w zdolnościach zarządzania” — napisali naukowcy. „W wielu krajach — zwłaszcza tych, których gospodarka opiera się głównie na rolnictwie — działania w odpowiedzi na suszę mają nadal charakter krótkoterminowy i reaktywny, co często prowadzi do praktyk potencjalnie niekorzystnych”.

„Na razie jest to utopia”

W zeszłym roku Bruksela przedstawiła również strategię na rzecz odporności wodnej, zawierającą ok. 50 środków na rzecz poprawy bezpieczeństwa wodnego w UE. Strategia ta obejmowała zobowiązanie Komisji Europejskiej do udzielenia państwom członkowskim wskazówek technicznych dotyczących sporządzania planów zarządzania suszą — jednak nie są one obowiązkowe.

Kluczowa unijna dyrektywa w sprawie ochrony przyrody zobowiązuje również UE do zapewnienia do 2030 r. 25 tys. km swobodnie płynących rzek w Europie, czyli takich, które nie są ograniczane przez sztuczne bariery, takie jak zapory hydroelektryczne. Jednak, jak zauważa Marie Pfeiffer, ekspertka ds. ochrony rzek z WWF Austria, „to w dużej mierze od państw członkowskich będzie zależało, w jakim stopniu zechcą przyczynić się [do osiągnięcia tego celu]”.

W ramach trwających działań na rzecz ograniczenia biurokracji i ożywienia przemysłu UE, Bruksela planuje znowelizować ramową dyrektywę wodną, skupiając się na złagodzeniu przepisów dotyczących ochrony wód w sektorze górniczym. Organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną środowiska ostrzegają, że dyrektywa ta jest już egzekwowana w sposób niejednolity.

Komisarz ds. środowiska Jessika Roswall, zapytana o wysychający Dunaj, mówi POLITICO, że „konieczne jest wzmocnienie naszej gotowości we wszystkich obszarach”. Dodaje, że UE musi również „ocenić, czy nasze obecne unijne przepisy wodne pozostają adekwatne do celu z punktu widzenia odporności, gotowości, ponownego wykorzystania wody i zarządzania suszą”, nawiązując tym samym do zbliżającej się nowelizacji.

Gergely Patko, analityk z Węgierskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Wodociągowych, twierdzi, że istnieje „dobra współpraca między organami ds. dorzeczy w różnych krajach, a ramowa dyrektywa wodna wspiera tę koordynację”. Ostrzega jednak, że zmiana dyrektywy może spowodować większe obciążenie zasobów wody pitnej w czasie kryzysów związanych z suszą.

Koumanov mówi, że najlepszym rozwiązaniem jest „ścisłe przestrzeganie ram prawnych UE i zaostrzenie ich, mając na celu lepszą ochronę naturalnych zasobów wodnych, ale wiem też, że na razie jest to utopia”. — Kiedyś ci twardogłowi w UE wyciągną wnioski i mam nadzieję, że nie będzie już za późno — podsumowuje.