OGLĄDAJ. Dorota Łoboda gościnią Rocha Kowalskiego

Rząd chce wprowadzić zmiany w skali podatkowej PIT. Pierwszy próg podatkowy ma zostać podniesiony do 130 tysięcy złotych, wprowadzona zostanie nowa stawka 24 procent, która będzie obowiązywała dla dochodów w przedziale 130 tysięcy-150 tysięcy złotych, a stawka 32 procent będzie dotyczyć nadwyżki dochodów powyżej 150 tysięcy złotych. Jednocześnie rząd proponuje podwyżki niektórych podatków dla najbogatszych. 

Nawrocki jest niewolnikiem Menztena

– Wygląda na to, że pan prezydent szykuje się do zawetowania tych zmian – przyznała Dorota Łoboda. Zwróciła uwagę, że nie ma jeszcze konkretnej propozycji ustawowej, ale prezydent „jasno mówił o tym, że nie podpisze żadnych zmian podatkowych, żadnego podniesienia podatków”. – Akurat ta propozycja zrównoważa obciążenia podatkowe pomiędzy osobami, które najwięcej zarabiają i powinny jednak trochę więcej dokładać się do budżetu państwa, a tymi, którzy zarabiają średnio i tak naprawdę od wielu lat nie mieli waloryzowanego tego progu podatkowego – opisała rządową propozycję. Przypomniała, że na zmianach ma skorzystać 3,5 mln osób.

Redakcja poleca

– Pan prezydent niestety jest niewolnikiem świstka papieru, który podpisał Sławomirowi Mentzenowi, w którym w kampanii wyborczej zobowiązał się, że nie będzie żadnych zmian podatkowych – powiedziała posłanka. – Teraz nasz silny i niezależny prezydent, a taki przynajmniej chce być, jest niewolnikiem Sławomira Mentzena – dodała. 

Sprawiedliwy system podatkowy. „To jest propozycja na serio”

Łoboda nie zgodziła się, że propozycja zmian podatkowych jest trikiem politycznym, który ma dać alibi rządowi, że próbował, ale jak zwykle Karol Nawrocki zablokował. – To jest propozycja jak najbardziej na serio, ale nie jest to propozycja populistyczna  – tłumaczyła. Argumentowała, że wskazano źródło finansowania zmian. – To pan prezydent składa ustawy, w których nie wskazuje skąd miałyby się na te zmiany znaleźć pieniądze – kontrowała. 

Gościni Polskiego Radia 24 wyjaśniła, że zarabiamy coraz więcej i niepodniesienie progu podatkowego, to de facto podniesienie podatku. – Ostatni rok upłynął nam na wysłuchiwaniu nauczycielek i nauczycieli, którzy oburzali się, że podwyżki tak naprawdę w jakiejś części zjada im to, że wchodzą w drugi próg – zauważyła. Zaznaczyła, że w drugi próg podatkowy wchodzi coraz więcej Polek i Polaków. – To ma być sprawiedliwy system podatkowy, który z jednej strony ulży klasie średniej, a z drugiej strony trochę obciąży tych zarabiających najwięcej – opisała. Podkreśliła, że państwo reaguje też na to, że „osoby pracujące na umowach o pracę płacą 32 procent podatku, jeśli przekroczą próg podatkowy, a osoby, które są na ryczałcie i zarabiają milion złotych rocznie nadal płacą 14 procent”. 

Redakcja poleca