Przypomnijmy, że Duńczycy wygrali drugi z tegorocznych półfinałów DPŚ, który odbył się 7 lipca na torze w Rydze, czym uzupełnili stawkę finalistów obok gospodarzy Polaków, triumfatorów Speedway of Nations z ubiegłego roku, czyli Australijczyków, oraz zwycięzców pierwszego półfinału w maju – Brytyjczyków.
Menedżer reprezentacji Nicki Pedersen pozostawił skład z Rygi niezmieniony i tym samym obok kapitana, którym jest Michael Jepsen Jensen, w zestawieniu na finał DPŚ znaleźli się jeszcze Leon Madsen, Mikkel Michelsen, Anders Thomsen oraz rezerwowy Frederik Jakobsen.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kępa specjalnie osłabił Motor? Zastanawiające słowa Tomasza Dryły
W duńskim żużlu znane były historie słynnych sporów, jak Hansa Nielsena z Erikiem Gundersenem w latach 80. czy Pedersena z Hansem Andersenem dwie dekady później. Kapitan kadry uważa jednak, że w sobotni wieczór jego zespół musi dać z siebie wszystko, aby zdobyć swój pierwszy tytuł mistrzowski w Drużynowym Pucharze Świata od 2014 roku.
Dobry duch w zespole może być kluczowy
– Wiem, że „team spirit” to coś naprawdę ważnego w tych sprawach. Nie chodzi jednak tylko o Danię – każda drużyna musi odłożyć pewne sprawy na bok. Wszyscy muszą pracować wspólnie. Być może nie musimy robić tego na torze, ponieważ każdy będzie startował sam, jednak „team spirit” potrafi dodać sporo mocy każdej drużynie, w miejscu pracy czy gdziekolwiek. Jeśli emocje są negatywne, to może bardzo szybko zabić zapał. Dlatego to jest tak bardzo ważne dla nas wszystkich – twierdzi Michael Jepsen Jensen na łamach fimspeedway.com.
Lider Bayersystem GKM-u Grudziądz wraca na PGE Narodowy w Warszawie po ponad 10 latach. Nie może on zatem już doczekać się występu na tym spektakularnym stadionie w czasie tak dużej imprezy, jaką jest finał Drużynowego Pucharu Świata.
Michael Jepsen Jensen twierdzi, że presja nie będzie wrogiem Duńczyków w finale DPŚ
– To będzie wielkie wydarzenie. Naprawdę świetnie będzie się tam zaprezentować. To z pewnością coś specjalnego. Sądzę, że w Warszawie startowałem tylko raz, podczas turnieju Grand Prix w 2015 roku. To będzie coś szalonego, zwłaszcza że to finał Drużynowego Pucharu Świata – podkreślił Duńczyk.
Trzeba przyznać, że zestawienie duńskiej ekipy wygląda naprawdę solidnie. Jak jej szanse ocenia zatem kapitan?
Pod największą presją będą gospodarze
– Myślę, że mamy silną drużynę. Na Łotwie mieliśmy trudny początek zawodów, ale pod wieloma względami udało nam się wykonać to, co do nas należało. Dostaliśmy się do finału i wierzę, że w nim wszystko się może zdarzyć. Myślę, że możemy triumfować tak samo, jak inne drużyny. Jeśli wszyscy się odpowiednio zmobilizują, to sądzę, że to może być nasz czas, aby wrócić na szczyt – wyraźnie zaznaczył popularny Jensen.
Popularny „Liglad” zauważył na koniec coś jeszcze. Jeśli w walce o złote medale DPŚ którakolwiek z reprezentacji będzie sobie musiała radzić z presją, to z pewnością nie powinna to być ta, której został kapitanem.
– Sądzę, że presja z pewnością spoczywać będzie na Polakach. Uważam, że mamy naprawdę mocny skład, jednak nie uważam, żebyśmy to my musieli dźwigać ten ciężar – zakończył Michael Jepsen Jensen.