Malinkiewicz triumfowała w Huntsville w Stanach Zjednoczonych w klasie T2, wygrywając wyścig ze startu wspólnego. To niezwykłe zwieńczenie historii, która rozpoczęła się od dramatycznego wypadku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
1 czerwca 2020 roku w Wilkowicach na Śląsku samochód osobowy potrącił dwie kolarki — Ritę Malinkiewicz i Katarzynę Konwę. Obie doznały bardzo poważnych obrażeń. Malinkiewicz przeleciała po uderzeniu niemal 18 metrów. Jej stan był krytyczny. Przez blisko cztery miesiące pozostawała w śpiączce, a lekarze oceniali jej szanse na przeżycie na zaledwie jeden procent.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleO niezwykle trudnych przejściach Malinkiewicz i jej walce o powrót do zdrowia, a dopiero później do sprawności, która pozwalałaby jej na uprawianie sportu pisał w swoim materiale Sebastian Parfjanowicz.
JASPER JACOBS / newspix.pl
Rita Malinkiewicz
Rita Malinkiewicz — rekonstrukcja czaszki, rehabilitacja
Po wybudzeniu Malinkiewicz ze śpiączki rozpoczęła się kolejna, równie trudna walka. Zawodniczka przeszła dziesiątki operacji, rekonstrukcję czaszki i długą rehabilitację. W wyniku obrażeń doznała m.in. poważnego urazu mózgu i wciąż zmaga się z niedowładem lewej strony i porażeniem czterokończynowym.
Mimo tego wróciła do sportu. Zaczęła rywalizować na trycyklu, a jej kolejne sukcesy pokazywały, że nie zamierza się poddać. W 2025 r. zdobyła srebrny medal mistrzostw świata, a w 2026 r. sięgnęła po złoto Pucharu Świata. Teraz dołożyła do tego najważniejsze trofeum — mistrzostwo świata.
— To moje największe osiągnięcie w ogóle w życiu, a tym bardziej w parasporcie. Nie byłam jeszcze mistrzynią świata w czymkolwiek, chyba że w tym, jak podniosłam się po wypadku i że w ogóle przeżyłam — powiedziała Malinkiewicz, cytowana przez Polski Komitet Paralimpijski.
Początki na nowym sprzęcie były jednak dalekie od sukcesu. Pierwsza próba jazdy na trycyklu niemal zakończyła się rezygnacją.
„Jak pierwszy raz wsiadłam na ten rower […] przejechałam kawałek, to pamiętam, że… oczywiście był rów. Z rowu wyszłam, wróciłam na nogach do domu i powiedziałam, że ja na tym czymś jeździć nie będę” — wspominała zawodniczka. Teraz Rita Malinkiewicz, której kilka lat temu dawano minimalne szanse na przeżycie, została mistrzynią świata.
Sprawa wypadku wciąż ma dla niej także wymiar pozasportowy. Sprawczyni zdarzenia nie przyznała się do winy i nie przeprosiła zawodniczki. Sąd wydał jednak wyrok skazujący, a Malinkiewicz nadal walczy o pełne odszkodowanie. Jak sama mówiła po wypadku: „Tamto życie już się skończyło”. Teraz zbudowała sobie nowe.