Polonia Bydgoszcz jako zwycięzca rundy zasadniczej mogła wybrać sobie rywala w fazie półfinałowej Metalkas 2. Ekstraligi. Wybór padł na drużynę z Łodzi. Pierwszy mecz zakończył się remisem, dzięki czemu Orzeł stał się pierwszą drużyną, która potrafiła powstrzymać Polonię w tym sezonie. Rewanż w Bydgoszczy okazał się już jednak formalnością dla miejscowych, którzy wygrali aż 57:33 i zameldowali się w finale. To oznacza, że sezon dla Orła dobiegł końca.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Walczyliśmy i staraliśmy się, żeby trwało to jak najdłużej. Do połowy zawodów całkiem nam to wychodziło, ale później gospodarze spasowali się do swojego toru tak jak zawsze w tym sezonie. Brakowało mi dzisiaj Villadsa Nagela, a dodatkowo słabsze zawody odjechał Zach Cook. Mogę pochwalić młodzież, która zdobyła aż siedem punktów. Zostawiliśmy kawał serca na torze i mogę pogratulować drużynie z Bydgoszczy, która jest silna i myślę, że w tym roku awansuje do PGE Ekstraligi — powiedział po meczu Maciej Jąder.
Czytaj nas częściej w Google
Cały sezon w wykonaniu drużyny z Łodzi zasługuje na uznanie. Skład na papierze nie wydawał się najsilniejszy, a mimo to Łodzianie zdołali wyeliminować kilka niezłych ekip i znaleźć się w finałowej czwórce.
— Bardzo się cieszę, że dotarliśmy aż do fazy play-off. Przed sezonem każdy spisywał nas na walkę o utrzymanie. Jestem bardzo dumny z całej drużyny — powiedział trener Orła Łódź.
Polecą na Ibizę bez prezesa?
W ostatnich dniach głośno zrobiło się jednak o Orle z powodu niektórych wypowiedzi prezesa klubu, Witolda Skrzydlewskiego podczas wywiadu w Kolegium Żużlowym w Canal+ Sport.
— Zaproponowałem drużynie, że jak utrzymamy się w lidze i będziemy jechać w play-offach, to dostaną 200 tys. premii. Tak naprawdę to powinni się tą premią podzielić z drużyną z Piły, bo dzięki nim jesteśmy w tych play-offach. Ale myślę, że się nie podzielą. Jak to mówią, „nasz trener Jąder bez jąder” zarządził, że będzie tak. Czy oni pojadą na Ibizę, czy gdzieś? Mają 200 tys. do podziału i jak zadecydują, tak zrobią. Tylko w tym podziale nie uczestniczy trener, bo ja uważam, że zawodnicy powinni te pieniądze dostać. Jak mu kupią bilet i go zabiorą na kolarza, to dlaczego nie — mówił Witold Skrzydlewski.
Teraz do tych słów postanowił odnieść się Maciej Jąder.
— Nie jest to miłe, jeżeli ktoś rani moje nazwisko. Oczywiście możemy to zrobić, jak jesteśmy sam na sam, ale publicznie to nie jest fajna sprawa. Rozmawiałem z prezesem i mam nadzieję, że wyciągnie wnioski i polecimy dalej — powiedział.
— Oczywiście polecimy wszyscy na Ibizę, ale prezes jak będzie taki niegrzeczny jak do tej pory, to go nie zabierzemy ze sobą. To taki pstryczek za pstryczek, mam nadzieję, że prezes się nie obrazi. Polecimy na Ibizę, a tam są takie tabletki na rozluźnienie. Przywieziemy mu w prezencie — kończy Jąder.