Dodaj WP Finanse jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

W połowie sierpnia 2026 r. Przemysław Czarnek (PiS) zaprezentował dane dotyczące importu produktów z Ukrainy do Polski. Uznał je za „zatrważające”.

– W 2025 r. nastąpił wzrost importu malin mrożonych o 70 proc. Sprowadziliśmy 36,5 tys. ton o wartości 125 mln euro na polski rynek – wyliczał.

Przyniósł butelki. Z pieniędzy nici. Tak Polacy tracą na kaucjach

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zaprzecza tym doniesieniom. „Informacja o wzroście importu mrożonych malin z Ukrainy do Polski o 70 proc. w 2025 r. jest nieprawdziwa i nie znajduje potwierdzenia w danych dotyczących naszej wymiany handlowej z Ukrainą” – przekazuje redakcji WP Finanse Iwona Pacholska, rzeczniczka prasowa resortu rolnictwa.

Z danych MRiRW wynika, że w 2025 r. do Polski sprowadzono z Ukrainy 27,5 tys. ton mrożonych malin o wartości 412,9 mln zł.

„Dla porównania, w 2024 r. import wyniósł 20,4 tys. ton, co oznacza wzrost o około 35 proc., a nie 70 proc., jak podaje Pan Czarnek. Co więcej, dane z wcześniejszych lat pokazują, że import mrożonych malin z Ukrainy do Polski wyniósł 24,8 tys. ton w 2023 r. oraz 22,1 tys. ton w 2022 r. Oznacza to, że poziom importu w 2025 r. był wyższy niż w 2024 r., ale jednocześnie nie odbiegał od poziomów obserwowanych w poprzednich latach na tyle, aby uzasadniać twierdzenie o 70-procentowym wzroście” – argumentuje.

Postanowiliśmy zerknąć w dane GUS. Oto porównanie skali importu w latach 2021–2025:

Dane GUS o imporcie mrożonych malin z Ukrainy do PolskiDane GUS o imporcie mrożonych malin z Ukrainy do Polski © WP Finanse

Wzrost importu między 2024 a 2025 r. wynikał z faktu, że w 2025 r. jakość maliny ukraińskiej była gorsza głównie z powodu warunków pogodowych. Nie byli w stanie umieścić dużych ilości tych owoców na rynkach Europy Zachodniej, ale Polacy kupili produkt gorszej jakości. Od lat import mrożonej maliny z Ukrainy odbywa się kosztem opłacalności i stabilności produkcji tych owoców w Polsce – wyjaśnia w rozmowie z WP Finanse Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw (KZGPOiW).

Wszystko wskazuje na to, że trend przyspiesza. W okresie od stycznia do maja 2026 r. zaimportowaliśmy 6,790 tys. ton mrożonych malin z Ukrainy o wartości 119,5 mln zł. To o 0,65 tys. ton i 48,5 mln zł więcej niż w analogicznym okresie w 2025 r. W komentarzu dla WP Finanse GUS zwraca uwagę, że „import malin mrożonych urósł w tym okresie najsilniej” wśród owoców mrożonych – o 68,2 proc. rdr.

Zalewa nas żywność z Ukrainy? Sprawdziliśmy, czy to prawda

Zalewa nas żywność z Ukrainy? Sprawdziliśmy, czy to prawda

Tuż za wschodnią granicą rośnie gigant

Witold Boguta przyznaje, że „Polska jest dużym producentem maliny mrożonej”, ale sytuacja się zmienia. – Wiele lat temu Polacy uczyli Ukraińców, jak uprawiać maliny, a teraz ich rolnictwo opiera się głównie na średnich i dużych gospodarstwach. Za średnie gospodarstwo na Ukrainie uważa się takie o powierzchni 5–10 tys. ha, na którym rozwija się nie tylko produkcja zbóż czy rzepaku, lecz także owoców i warzyw – podkreśla.

Znaczącym graczem na ukraińskim rynku stała się firma West Berry, ukraiński eksporter mrożonych owoców jagodowych, który rozpoczął działalność w 2016 r. Założyciele firmy zaczynali od zakupu jagód i ich eksportu do Polski, a dziś przedsiębiorstwo przetwarza około 7 tys. ton produktów rocznie (głównie mrożonych malin, ale też borówek, jeżyn czy porzeczek).

Firma kupuje owoce od producentów i zbieraczy dzikich jagód, a następnie je sortuje, przetwarza, zamraża, pakuje i wysyła do 9 krajów. „Forbes Ukraine” podaje, że połowa sprzedaży eksportowej firmy trafia do Polski.

Od 2022 r. przychody eksportera owoców jagodowych West Berry wzrosły o ponad 400 mln hrywien. To niemal dwa razy więcej niż firma zyskała przez pięć wcześniejszych lat. Na 2026 r. właściciele spodziewają się ok. 750 mln hrywien (ok. 62,5 mln zł). Jednym z czynników wzrostu było zniesienie przez Unię Europejską ceł i kontyngentów na ukraińskie produkty oraz zaostrzenie ograniczeń handlowych wobec Rosji i Białorusi.

W lutym 2026 r. firma otworzyła nowy zakład produkcyjny niedaleko granicy z Polską (w rejonie Drohobycza, w obwodzie lwowskim na zachodzie Ukrainy). Obiekt ma około 10 tys. mkw. i został wyposażony m.in. w linie sortowania i przetwarzania, dwa tunele do szokowego zamrażania o łącznej wydajności 7 ton na godzinę oraz sześć komór do przechowywania gotowych produktów.

– Przy pracy około 20 godzin na dobę daje to mniej więcej 140 ton produktów dziennie – wyliczał dyrektor firmy Wołodymyr Samborski. Przy takiej wydajności obecny roczny wolumen West Berry wynoszący 7 tys. ton można byłoby przetworzyć w około 50 dni roboczych.

Zatrzymali transport z Ukrainy. Oto co miało trafić do Polski

Zatrzymali transport z Ukrainy. Oto co miało trafić do Polski

„Mrożone maliny z Ukrainy wypierają polskie”. Oto powody

Rosnący import z Ukrainy i rozwój takich graczy jak West Berry uderzają nie tylko w krajowy rynek, lecz także w pozycję i konkurencyjność polskich producentów w Europie.

Mrożone maliny z Ukrainy wypierają polskie. Można przyjąć, że w nadchodzących latach dostawy mrożonych malin z Ukrainy będą rosły, a oferta podażowa z Polski będzie w tym zakresie ograniczana. Widać to m.in. po obniżającym się areale upraw tych owoców w Polsce. Ogranicza się przede wszystkim nasadzenia malin do przetwórstwa – komentuje w rozmowie z WP Finanse Łukasz Zaremba z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego.

Prezes KZGPOiW uzupełnia, że rynki, o które toczy się gra, to kraje Europy Zachodniej. – Kiedy produkcja na Ukrainie zaczęła się rozwijać, a jednocześnie zaczęliśmy robić problemy we wjeździe mrożonej maliny z Ukrainy (protesty rolników z blokadami przejść granicznych na przełomie 2023 i 2024 r. – red.), to tamtejsze dostawy poszły na te rynki, na które my wcześniej dostarczaliśmy malinę (głównie Europa Zachodnia). W efekcie Ukraińcy konkurują z nami na rynkach naszych dotychczasowych odbiorców. Zgadzam się z tezą, że już nas wypierają w tym segmencie na rynku unijnym. Ukraina odcina nam możliwość sprzedaży na tych rynkach, bo oferuje tańsze produkty – podkreśla. Jednak, jak dodaje, Polska wciąż jest dużym reeksporterem tych owoców.

Dr Łukasz Zaremba ocenia, że szanse na odwrócenie tego trendu są „niewielkie” i wskazuje na kilka czynników.

– Największe różnice na niekorzyść Polski dotyczą kosztów pracy, które w naszym kraju w ciągu kilku ostatnich lat wyraźnie wzrosły. Problemem jest także stopniowe wycofywanie bądź ograniczanie stosowania sprawdzonych i skutecznych środków ochrony roślin na rzecz bardziej przyjaznych środowisku i ludziom, ale jednocześnie często mniej skutecznych, trudniejszych w stosowaniu i droższych środków biologicznych. W Ukrainie tego typu problemów nie ma, mniejsze są także wymagania środowiskowe dotyczące upraw, chociaż ostateczny poziom pozostałości środków ochrony roślin w owocach musi sprostać normom UE – zwraca uwagę.

Co więcej, ekspert zwraca uwagę, że plantacje na Ukrainie są relatywnie młode, a co za tym idzie – nowoczesne, wydajne i oparte o odmiany, które są pożądane przez odbiorców.

Jednak wskazuje też, że „w niedalekiej przyszłości również Ukraina może doświadczyć problemów z siłą roboczą”. Już teraz potencjał ten jest ograniczany zaangażowaniem wielu osób w wieku roboczym w działania wojenne; część osób z powodu wojny opuściła także kraj. Gdy wojna się skończy, problem z pracownikami może się jego zdaniem pogłębić ze względu na wzrost zapotrzebowania na pracowników niezbędnych do odbudowy kraju. – To może stanowić presję na wzrost kosztów pracy w ogrodnictwie – przyznaje.

Truskawki z tego kraju zalewają Polskę. O 43 proc. więcej dostaw

Truskawki z tego kraju zalewają Polskę. O 43 proc. więcej dostaw

Przegranymi będą polskie chłodnie. Jedna już strajkuje

Skutki zaostrzającej się rywalizacji dotykają już polskie firmy. W sierpniu chłodnia Jaak z woj. lubelskiego poinformowała, że rozpoczyna strajk głodowy ze względu na „tragiczną” sytuację. Firma łączy swoje kłopoty finansowe z napływem tańszych malin z Ukrainy.

– Problemy wzięły się stąd, że postawili na polską malinę, która była droższa. W tym samym czasie inne firmy sięgały po ukraińską, więc mogły sprzedawać taniej – wskazuje Witold Boguta.

Dr Łukasz Zaremba nie ma jednak wątpliwości, że dalszy wpływ importu będzie coraz bardziej odczuwalny. – Już teraz producenci ograniczają nasadzenia truskawek i malin, ale dotyczy to przede wszystkim upraw specjalizujących się w dostarczaniu owoców do przetwórstwa. Główny wpływ ma na to właśnie import, ale w pewnym stopniu też brak dobrych odmian, które byłyby konkurencyjne, plenne itp. Równolegle ze spadkiem znaczenia przetwórstwa, rozwijają się nowoczesne plantacje owoców deserowych – w tym pod osłonami (maliny i truskawki) – podkreśla.

Jego zdaniem „przegranymi mogą być mroźnie i chłodnie, które nie będą miały krajowego surowca”. – To zjawisko typowe dla krajów rozwiniętych, wśród których Polska zaczyna się już odnajdywać – spada znaczenie produkcji i eksportu półprzetworów, a zwiększa się znaczenie produktów wyższej jakości – zwraca uwagę.

Wysłali do Polski mrożone truskawki za 280 mln zł. Oto skąd pochodzą

Wysłali do Polski mrożone truskawki za 280 mln zł. Oto skąd pochodzą

To samo stanie się z borówką?

Witold Boguta zwraca uwagę, że „w malinie nie mamy szans w dłuższej perspektywie i powoli te szanse będziemy tracić w innych produktach, zwłaszcza kombajnowych”. Ukraińcy zakładają bowiem wiele dużych plantacji borówki.

– Okienko zbioru tych owoców na Ukrainie jest w dużej mierze identyczne jak w Polsce, a już w tym roku mieli problem ze sprzedażą na rynku krajowym, muszą rozwijać eksport. Borówka z ukraińskich plantacji nas zasypie, jeśli sieci handlowe zmienią wymogi i zezwolą, aby na półkach lądowały owoce zbierane kombajnami. Musimy oczekiwać, że w takim scenariuszu będziemy regularnie zalewani borówką z Ukrainy, a produkcja w Polsce stanie pod znakiem zapytania. Na razie polska borówka ma godne miejsce na rynku krajowym i w eksporcie np. na rynku brytyjskim, ale już i tam trafia borówka ukraińska – kwituje prezes.