W analizie przekazanej w tym miesiącu członkom Kongresu służby wywiadowcze stwierdziły, że nie widzą żadnych oznak, by Rosja była gotowa zawrzeć kompromis w sprawie Ukrainy, mimo że Donald Trump próbuje prowadzić negocjacje pokojowe. Stwierdziły, że jest wręcz przeciwnie.
Mimo znacznych strat osobowych i problemów gospodarczych w kraju Władimir Putin wykazuje większą determinację do prowadzenia wojny niż kiedykolwiek wcześniej. Jest zdecydowany zdobyć terytorium Ukrainy i rozszerzyć tam swoje wpływy, by w ten sposób uzasadnić ludzkie i finansowe koszty prowadzenia wojny — tak wynika z analizy służb wywiadowczych, którą widziała redakcja NBC News.
Trump próbował wpłynąć na Putina, stosując taktykę polegającą na pochwałach pod adresem przywódcy Kremla w połączeniu z groźbą nałożenia surowych sankcji, także na partnerów handlowych Rosji. To jednak nie podziałało — Putin kontynuuje ataki na Ukrainę, manipulując przywódcą Białego Domu. — Doświadczony agent KGB zrozumiał, jak wykorzystać polityczny narcyzm amerykańskiego prezydenta — twierdzi Ulrich Schmid, ekspert zajmujący się Rosją z Uniwersytetu w St. Gallen.
Gulnaz Partschefeld, była dziennikarka rosyjskiej telewizji państwowej, a obecnie profesorka na Uniwersytecie w St. Gallen, która doskonale zna mechanizmy propagandy Władimira Putina, ostrzega przed jego zagrywkami. Uważa, że pozorne chęci rosyjskiego prezydenta do negocjacji z Zachodem są niczym innym jak dobrze przemyślaną strategią mającą wprowadzić w błąd zachodnich przywódców.
— Poprzez tę strategię próbuje on wymusić na Ukrainie kapitulację — twierdzi Partschefeld. Ta taktyka, mająca wyglądać na ofertę pokojową, jest w rzeczywistości starą metodą KGB.
Poczynania Putina zwiększają frustrację Trumpa. Przez nią w zeszłym tygodniu odwołał planowane spotkanie z Putinem w Budapeszcie i po raz pierwszy od powrotu do władzy w styczniu nałożył sankcje na Moskwę — dokładnie na dwa potężne rosyjskie koncerny naftowe.
— Po prostu czułem, że nadszedł czas — powiedział Trump dziennikarzom. Stwierdził, że sankcje są „ogromne” i że „długo czekał” na ich wprowadzenie, ale jednocześnie liczy na to, że nie będą one długo obowiązywać. — Mamy nadzieję, że wojna zostanie zakończona — powiedział.
Już w czasie kampanii wyborczej Donald Trump przekonywał, że w ciągu 24 godzin od powrotu do Białego Domu wynegocjuje zakończenie wojny w Ukrainie. Jego działania mające przekonać Rosję do podjęcia rozmów i wyrażenia zgody na zawieszenie broni jak dotąd zakończyły się jednak niepowodzeniem.
W ostatnich miesiącach retoryka Trumpa się zmieniła — nie kryje rosnącej frustracji i niecierpliwości wobec Putina oraz oskarża go o brak działań, które popierałyby składane przez niego deklaracje. — Za każdym razem, gdy rozmawiam z Władimirem, prowadzimy dobre rozmowy, a potem nic z tego nie wynika. Po prostu nie prowadzą do niczego — powiedział Trump w zeszłym tygodniu.
Ukraińscy urzędnicy, rządy europejskie i zwolennicy Kijowa w Kongresie wielokrotnie wzywali administrację Trumpa do wywarcia większej presji na Rosję poprzez dostawy broni do Ukrainy i nałożenie sankcji na Rosję. Ich zdaniem mogłoby to skłonić Moskwę do zawieszenia broni i negocjacji pokojowych. Uważają oni, że nowe restrykcje — w połączeniu z ukraińskimi atakami dronów na rosyjskie instalacje naftowe i gazowe oraz zwiększeniem europejskich dostaw broni do Ukrainy — mogą z czasem zmienić kalkulacje Kremla.
W sierpniu Biały Dom przedstawił spotkanie Trumpa i Putina na Alasce jako obiecujący krok w kierunku ewentualnych negocjacji pokojowych. Mimo tego wojna trwa nadal, a Rosja pozostała przy swoich surowych żądaniach. Ich realizacja skutecznie rozbroiłaby Ukrainę, uniemożliwiła jej przystąpienie do NATO i zablokowała możliwość rozmieszczenia na jej terytorium jakichkolwiek sił pokojowych pod dowództwem Zachodu.