— Wszyscy czekali. Oni, przyszli bohaterowie, ich rodziny. […] Prezydent uznał, że nie podpisze tych promocji. To taki dalszy ciąg jego wojny z polskim rządem. Żeby być prezydentem, nie wystarczy wygrać wyborów — mówił premier.
Do tej sytuacji Karol Nawrocki odniósł się trzy dni później na antenie TV Republika. Stwierdził, że „cała ta sytuacja nie wystawia najlepszego świadectwa premierowi i szefom służb”. — Po raz pierwszy po 1989 r. szefowie służb odmówili spotkania polskiemu prezydentowi. To jest odpowiedzialność przed prezydentem i przed narodem — stwierdził.
— Czekam na przeprosiny i stawienie się szefów służb u polskiego prezydenta, żeby rozmawiać o sprawach awansów — zaznaczył prezydent.
W rozmowie z Onetem były szef Agencji Wywiadu płk Andrzej Derlatka przekonuje, że słowa Karola Nawrockiego są „próba wyjścia z twarzą z całej tej sytuacji”.
— Jeżeli prezydent usłyszy przeprosiny, to będzie oznaczało, że to on miał rację, a oni postąpili niewłaściwie. Sęk w tym, że szefowie służb nie zrobili źle — twierdzi ekspert.
— Jeśli prezydent Nawrocki ma jakiekolwiek pojęcie o hierarchii, to powinien wiedzieć, że podwładni nie mogą działać wbrew swoim przełożonym, bo to byłby ostatni dzień ich służby. A szefowie służb cywilnych podlegają bezpośrednio szefowi rządu, natomiast szefowie służb wojskowych ministrowi obrony narodowej — tłumaczy płk Andrzej Derlatka.
— Żeby było jasne — wbrew różnym komentarzom uważam, że prezydent ma prawo do takich spotkań, ale to się musi odbyć w określonym trybie służbowym. Czyli, jeśli chcesz się spotkać z czyimś podwładnym, to najpierw musisz to uzgodnić z jego przełożonym — dodaje.
— Czasem jest tak, że przełożony uczestniczy w takim spotkaniu, albo wysyła swojego przedstawiciela. W tym wypadku byłaby to kwestia decyzji premiera lub ministra obrony narodowej. Tak to się odbywa w normalnym świecie. A te rozwiązania, które proponuje Karol Nawrocki, nie są normalne. One wykraczają dalece poza standardowe działania — podkreśla były szef Agencji Wywiadu.

Karol Nawrocki i Donald TuskPaweł Supernak / PAP
„Skrzywdzono ludzi niewinnych”
— Biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną, działanie prezydenta jest nieodpowiedzialne. Powinien sobie wybrać inną płaszczyznę do działań o charakterze politycznym, a nie służby specjalne, które są służbami wrażliwymi. Przecież to jest oczywista sprawa, że ci ludzie muszą czuć za plecami poparcie swoich przełożonych — argumentuje ekspert.
— Tworzenie podziałów na zasadzie „podległość premierowi vs. podległość prezydentowi” nie służy ani wojsku, ani służbom. Przełożony musi być jeden. Jak jest dwóch żołnierzy, to jeden jest dowódcą, a drugi podwładnym. To wynika z hierarchii, zdrowego rozsądku i doświadczenia historycznego — przekonuje.
— Skoro prezydent Nawrocki jest historykiem, to powinien to rozumieć. Dlatego uważam, że został wpuszczony w kanał, ponieważ ktoś tutaj ewidentnie chciał rozegrać jakąś swoją prywatę. Nawet boję się myśleć, że mogło chodzić o coś innego. Efekt jest taki, że skrzywdzono ludzi, którzy niczemu nie są winni — konkluduje płk Andrzej Derlatka.