
Rozumiem, że to zbiórka na cel charytatywny (zazwyczaj), ale drażni mnie to taktyczne ustawienie. Jak chodzą po ulicy czy pracownicy z banku zaczepiają w galerii to jeszcze można ich sprytnie wyminąć, ale w takiej sytuacji jak na zdjęciu zawsze dojdzie do interakcji. Coś jest ze mną nie tak czy większość ludzi to denerwuje?
—
Mostuu
27 comments
Traktujesz jak powietrze i żyjesz dalej.
Trochę. Generalnie to nigdy im nie daje, zamiast tego wole wpłacić gdzieś internetowo, gdzie mam możliwość na spokojnie zweryfikować daną zbiórkę.
pluje im pod nogi, więcej by zebrali pracująć w sklepie przed którym stoją
Nie reaguje na takich
Tak, próbują w chamski sposób wywołać poczucie winy. Tak jakbym miał jakiekolwiek podstawy żeby ufać że akurat ich zbiórka jest legitna I większość hajsu nie poleci na ich wypłatę.
Jak zaczyna mówic cokolwiek, kiwam głową i idę dalej, lub mówię “NIE”. Nikt mnie nie goni, nikt nie wyzywa, nikt się nie smieje. To dobry starter pack na ćwiczenie asertywności. Nie słuchaj tych rad o udawaniu rozmowy przez telefon xD
Nie denerwują mnie ludzie, którzy na mnie nie wpadają, bo po prostu ich ignoruję.
Uderz mnie wózkiem, wtedy jestem zły.

“Zbieramy na chorą xyz”
Aaa, no super. Ja zbieram na nowy rower
Przynajmniej nie śmierdzą i nie zaczynają zdania od “kierowniku…”
Jak do ciebie zagadują to po prostu zignoruj i idź dalej do sklepu, nie ma sensu poświęcać na to swojej energii
Pamiętam jakoś rok 2022-2024, pod moim lokalnym Lidlem i Biedronką stali codziennie i wyłudzali pieniądze. Z czasem, jak widzieli, że to nie działa, to stali w dwójkę i blokowali drzwi, żeby wymusić na ciebie jakieś myto za wejście. Swojego czasu widziałem pod wejściem do Lidla 3, a potem nawet 4 chłopa z puszkami. Obróciłem się na pięcie i poszedłem do innego sklepu. Lidl się chyba w końcu zorientował, że odstraszali im klientów i potem już nikt tam nigdy nie stał. Od dawna już w ogóle nie widziałem żadnych zbiórek na ulicy, choć jeszcze 2-3 lata temu potrafili do ciebie podbiec na ulicy, żebyś im dał na ukraińskich gierojów. Ogólnie swojego czasu można było dostać na łeb ze zbiórkami ulicznymi w Polsce zwłaszcza od Ukraińców, gdzie byli tak bezczelni, że jak im powiedziałeś, że nie masz, to dawali ci numer konta i kazali wysłać przelew po wypłacie…
Od dawna czekałem aż ktoś tu podejmie ten temat. Aż dziw że dopiero teraz. Pod moim lokalnym lidlem , każda sobota w peak time stoją. Zawsze Ukraińcy. I tu mi się zapala lampka , to chyba jakiś scam. Nie mam nic do nich , rozumiem że są nam potrzebni ale kurde nie uwierzę że 20sto letni Ukrainiec uprawia u nas wolontariat. A jak taka działalność nie jest oparta na wolontariacie to już chyba śmierdzi? Założę się że jakbym podszedł i zapytał żeby opowiedział więcej o tym chorym Stasiu czy Jasiu to by słowa nie powiedział.
Mnie to nie irytuje poprostu idę dalej,albo wpłacam troszeczkę kiedy wiem,że to legitne i tyle. Niepełnosprawność,choroba to nie są żarty i czasami to jest jedyna możliwość na zbieranie pieniędzy
Tak. Marzy mi się żeby służby zrobiły z tym porządek. No ale niestety żyjemy w Polsce.
Raz wychodziłem z Lidla i typ mi drogę zastępuje. Mówię, że nie mogę sobie pozwolić, żeby wspierać wszystkie akcje charytatywne i wolę nie podejmować decyzji pod sklepem, a on mi mówi: SMACZNYCH CZIPSÓW PANU ŻYCZĘ, bo akurat mi paczka lejsów z torby wystawała. No zdenerwował mnie strasznie XD
dużo bardziej mnie wkurwiają wyłudzania datków przy płatnością kartą. “TAK JEBANA KORPORACJO. JUŻ CI KURWA DORZUCAM 50ZŁ ŻEBYŚ SOBIE MOGŁA ODPISAĆ DAROWIZNĘ OD PODATKU”
Nie wiem co musieliby by robić żeby mnie irytować. Chyba grać na tamburynie bez przerwy, albo innm akordeonie
U mnie jest taka całą rodzina która robi ‘na zmiany’. Mają pod biedronka wózek i wyciągają od ludzi kasę lub coś z zakupów. Ale robią to bardzo perfidnie, bo atakują Ci po wyjściu ze sklepu, a później jak wsiadasz do auta. Czasami szarpią za klamkę lub uderzają w szyby jak im nic nie dasz. Często w weekend mają pełny wózek zakupów i pewnie drugie tyle w gotówce. Często obserwują też auta gdy tylko podjada i wtedy atakują i jak się na zgodzisz na “dobrowolny” zakup czegoś dla nich masz obietnice porysowanego auta, lub przebitej opony. Policja zawijała ich już kilkukrotnie, ale wracają jak karaluchy. Tym bardziej, że to cała rodzina robi. Sklep też z tym wcale nie walczy.
Nie dam, nie mam. Najprostsze rozwiązanie.
Poza tym pod lidlem na obornickiej gdzie ich jeszcze masz?
No, why? I don’t care
Omijam bez słowa i idę dalej.
Omijam bez słowa i idę dalej.
Bardziej mnie wkurwiają palący papierosy.
Problemem jest to, że to nie zawsze są zbieracze na cele charytatywne, tylko zwykłe żebraki dzialający pod przykrywką. Wystarczy ich dopytać o szczegóły ich “akcji charytatywnej” i od razu wyjdzie że kłamią
Tak. Ja potrafię zignorować, ale córka każdemu chce dać
U mnie biedna pod sklepem się modłiła a ja zawsze kartą płace i tak głupio było przechodzić i nic nie dawać a zbiórki w sklepie czy na jakimsfestiwalu może 2 razy się zdarzyło, że dałem, ale maks 10 zł i karta bo nie mam gotówki a tak online 2 razy ale wiedziałem na co i chciałem